Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 27 Mar 2005 Posty: 752
Wysłany: Czw 14 Gru, 2006
Zosia napisał/a:
...nazywanie ministranta "zwiadowcą", czy też twierdzenie, że "matka kazała mu to poszedł na spacer" jest dla mnie niesmaczne...
Tak, to był żart... IMHO wcale nie był niesmaczny. Każdy ma prawo wyboru, każdy ma inne poczucie humoru (nawet mi się rymnęło).
Niech se dzieciak lata z księdzem, jak mu się chce lub jak mu matka każe. Nie mój interes.
Dziecko (na ok. jakieś 8-9 lat) chodziło przed przed wielebnym i pytało, czy ktoś chce go przyjąć... dlatego uważam, że dobrze go Miki określił. Był zwiastunem klechy i zwiadowcą również (badał grunt).
Jak widać, każdy z nas bywa wrażliwy na innym punkcie...
Nie przyjmuję księdza, aczkolwiek generalnie nie mam nic przeciwko księdzom. Ale do księży z "naszej" parafii mam niesmak, za to jak potraktowali mi przy załatwianiu ślubu. Napiszę tylko jedno, które po wszystkich tekstach najbardziej zwaliło mnie z nóg - przyniosłam 100 zł (za tzw. licencję, czyli "pozwolenie" na ślub w innym kościele), a ksiądz na to że to mało, bo powinnam przynieść 200 zł, więc mam przynieść po weselu "z prezentów" . Więc z takimi finansistami nie chcę o wierze rozmawiać .
_________________ Kaffi
"Nie żałuj, że nie spełniły się Twoje marzenia. Pożałowania godnym jest tylko ten, kto nigdy nie marzył." - M. von Ebner-Eschenbach
Każdy ma prawo wyboru, każdy ma inne poczucie humoru (nawet mi się rymnęło).
No przepraszam, sama piszesz w innym wątku ze zdziwieniem:
Cytat:
Pamiętam, jak jechałam kiedyś z moją Dziewczyną metrem i trzymałyśmy się za ręce... jedna pani (dość młoda babka) najpierw się na nas długo patrzyła... potem wysiadając rzuciła tekst (mniej więcej takiej treści): mogłyby panie przestać, to jest METRO!!! Myśmy się tylko trzymały za ręce i patrzyły!!! Nie robiłyśmy niczego złego...
oczekiwałaś więc potraktowania Cię normalnie, ja oczekuje potraktowania tego dziecka ministranta też normalnie, nie zeby nazywać go zwiadowca. Moim zdaniem to nawet dobry pomysł, ze ministrant chodzi i pyta czy przyjmie się księdza, jeśli kler Cie denerwuje to świetny sposób, zebys nie musiala sie spotykać z jego przedstawicielem oko w oko, ministranta chyba bardziej każdy z nas zniesie.
Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 27 Mar 2005 Posty: 752
Wysłany: Pią 15 Gru, 2006
Ok... dlatego napisałam: Jak widać, każdy z nas bywa wrażliwy na innym punkcie...
Jeśli dziecko robi zwiad, to nie jest zwiadowcą? Przecież nikt go absolutnie nie obraził...
Wg. Słownika języka polskiego:
zwiad
1. «zbieranie w terenie wiadomości o działaniach nieprzyjaciela»
2. «pododdział zbierający takie informacje»
3. pot. «zbieranie wiadomości na jakiś temat»
zwiadowca «żołnierz przeprowadzający zwiad»
Wg. mnie, się zgadza... Ministrant, może być traktowany jako żołnierz Boga (?), a chodząc przed księdzem po kolędzie - zbiera informacje, kto go ew. ma ochotę przyjąć w domu.
Czy ja źle rozumuję?
Może i ministrant to swoisty "zwiadowca", ale nie próbuj wmawiać, że to słowo go nie obraża, tym bardziej, że jak widać ciebie poruszają "podobne" uwagi tylko na twój temat. To taka nasza moralność Kalego.
_________________ nikt nie tańczy na trzeźwo....chyba, że oszalał
wg tego samego słownika
ministrant «w Kościele katolickim: osoba, która pomaga księdzu w czynnościach liturgicznych podczas mszy lub innych nabożeństw»
upieram się jednak,że on pomaga księdzu a nie robi zwiad. A ministrant to jednak sługa Boży jeśli już, a nie żołnierz. bo ministrant nie zbiera informacji po to żeby ksiądz wykorzystał je dla dla swoich korzyści. On (ministrant) pomaga ksiedzu, kiedy ten chodzi "po kolędzie"
wg słownika języka polskiego
Cytat:
kolęda
1. «pieśń religijna o tematyce związanej z narodzeniem Chrystusa»
Cytat:
2. «duszpasterskie odwiedziny księży u parafian po świętach Bożego Narodzenia»
3. «obrzęd ludowy związany z okresem świąt Bożego Narodzenia, polegający na obchodzeniu domów przez kolędników»
co prawda wizyta po świętach BN, ale skoro parafia jest duża to jest to sposób na rozwiązanie problemu z odwiedzeniem wszystkich wiernych.
Wizyta duszpasterska jest przede wszystkim okazją do spotkania duszpasterzy ze swoimi parafianami. Daje obu stronom sposobność do rozmowy, która może służyć rozwiązaniu wszelkich problemów dotyczących życia religijnego. Niekiedy kolęda staje się bodźcem do przełamania obojętności religijnej. to ze str http://nowezycie.archidie.../012005/01.html
pOłowicznie zgodzę się co do słowa "zwiadowca" ale to tylko jeśli chodzi o potoczną mowę. uczono mnie jednak że jeśli porusza się kwestie z określonego zakresu to powinno używać się odpowiedniej terminologii.
tak więc w tym przypadku odpowiednie słowo to ministrant.
Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 27 Mar 2005 Posty: 752
Wysłany: Pią 15 Gru, 2006
Niech ci Zosia będzie...
Choć, jeśli dobrze pamiętam... w gronie kościelnym nazywano wiernych również "żołnierzami Boga". Cóż, był czas, że z kościołem byłam związana bardzo, aż za bardzo (24 na dobę). Khehehe...
Potem... sama wybrałam, ateizm. Na szczęście, mam taką możliwość i nikt mnie za to na stosie nie spali, ani kamieniami nie obrzuci (mam taką nadzieję).
Spokojnie. Powinnaś wiedzieć, że Polska to jeden z najbardziej tolerancyjnych krajów w Europie (naprawdę, wg ostatnich badań na zlecenie KE), a wtedy gdy wierni byli "żołnierzami..." w Polsce panował religijny pokój, gdzie uciekali prześladowani z innych krajów.
Pozdrawiam
_________________ nikt nie tańczy na trzeźwo....chyba, że oszalał
Wspólnota: Pelikanów
Ulica: Pelikanów
Dołączył: 26 Mar 2005 Posty: 946
Wysłany: Pon 18 Gru, 2006
A ja księdza też nie wpuściłem. Bo to nie moja parafia. Ksiądz w mojej parafii nie powiedziałby mi o moim dziecku że "takich małych barbarzyńców i pogan to Kościół nie potrzebuje".
Zatem po prostu nie mam parafii.
I tyle.
* Skoro ministrant to sługa boży to kim jest ksiądz? Bo ten, który tak powiedział, raczej nie w imieniu Boga służył...
_________________ --
drew
[ this text is umop apisdn ]
Kim jest ksiądz?? Oczywiście również sługa Bożym, ale także i zwykłym człowiekiem, śmiertelnikiem, urodzonym z grzechem pierworodnym, takim jak Ty i ja i wszyscy. I w pewnym wieku przyjął świecenia kapłańskie, ale to nie spowodowało wcale, ze przestał być człowiekiem. On również ma prawo błądzić i grzeszyć. on tez ma wolną wolę, jego szatan również kusi a może nawet bardziej niż zwykłych ludzi mniej związanych z kościołem. Po śmierci odpowiadał będzie przed Bogiem ze swych uczynków tak samo jak inni. Rozumiem, ze denerwuje nas, mnie również, jeśli ktoś, kto powinien byc lepszy od nas, wcale się nim nie okazuje, ale odpowiadamy za własne czyny. Każdy z nas. i ten ksiadz równiez, warto, żeby mu uzmysłowić, ze jego myślenie jest błedne.
Nie denerwuje nas jesli sasiad , ktory ma żonę znalazł sobie kochankę, ale robimy burze, jeśli ksiądz złamie celibat. A przecież i jeden i drugi przyjmował sakrament (jeden małżeństwa a drugi kapłaństw) i są jednakowo zobowiązani trwać w przysiędze złożonej przed Bogiem. no to tyle mi się pomyślało.
Wiesz, nie problem w tym, że zdarzy się iż jakiś ksiądz nie żyje wg wcześniej obranych zasad kościoła lub zbłądzi ładniej mówiąc. Problem w tym, że większość księdzy traktuje tę służbę nie jak powołanie, a niezły zawód i owe "zbłądzenie" jest często zamierzonym działaniem. I to jest powód dla którego wielu ludzi ma taki a nie inny stosunek do księży (nie mylić z Bogiem)
Oczywiście zdarzają się wyjątki, czyli księża z powołania. Szkoda tylko, że jest ich tak mało.
Problem w tym, że większość księdzy traktuje tę służbę nie jak powołanie, a niezły zawód
moze czasemi jako "zawód" albo moze dopada ich rutyna, wszystkich w końcu dopada. Wazne jest odróżniać boga od "księdza".
Z reszta oczywiście sie zgadzam
Cytat:
Oczywiście zdarzają się wyjątki, czyli księża z powołania. Szkoda tylko, że jest ich tak mało.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum