modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Wto 14 Lis, 2006 CO NISZCZY ZWIĄZEK ?
Gorsze niż zdrada... - Jakie jest Twoje zdanie?
"Wiem - u większości czytających już przez sam tytuł włączyła się lampka ostrzegawcza, a do mózgu dotarła automatyczna informacja: „Przecież nie ma nic gorszego od zdrady”. Odrzućmy jednak na moment automatyczne, nawiasem mówiąc pozytywnie świadczące o rozwinięciu naszego instynktu samozachowawczego przekonania.
Jak często dochodzi do zdrady? Trudno na to odpowiedzieć, zależy jakie pismo robiło sondaż A tak na poważnie: myślę, że wyniki takich badań, świadczące o ogromnej rzeszy „niewiernych” są mocno zawyżone, żeby było „bardziej na czasie”, żeby było „cool”.
Czy każdy kiedyś zdradził bądź w przyszłości dopuści się tego? Cóż za pytanie! A czy każdy zapalił w życiu papierosa? Oczywiście, że nie. Jedni zrobili to raz, inni kilka razy, część została nałogowcami. Ale jest też całkiem spory odsetek osób, których papieros nigdy nie skusił i nie skusi - ani wyglądem, ani zapachem, ani byciem swego rodzaju zakazanym owocem. Ze zdradą jest podobnie.
Czy zdrada, jeśli już do niej doszło, zniszczyła wiele związków? Bardzo wiele, tu chyba wszyscy zgodzą się ze mną.
Ale teraz uwaga - kolejne pytanie:
Czy wiele związków zniszczyła zdrada, do której nie doszło nigdy? Odpowiedź: Bardzo wiele…
Pytanie i odpowiedź bez sensu? Na pewno? Zastanówcie się.
Pomyślcie, czy istnieje coś bardziej destrukcyjnie działającego na związek, niż zdrada? Nie?... Pomyślcie o zazdrości. Nie o jej niewielkiej, zdrowej dawce. Pomyślcie o zazdrości chorobliwej.
Tak jak już napisałem powyżej, zdrada zniszczyła wiele związków. A ile z nich zniszczyła zazdrość? Zdrada rozbija związek w pył w bardzo krótkim czasie, silnym uderzeniem i w niezwykle bolesny sposób. Zazdrość jest natomiast niczym powoli działająca trucizna. Prawdziwa zdrada zdarza się stosunkowo rzadko. Ale zdrada wyimaginowana, mająca miejsce jedynie w głowie chorobliwie zazdrosnej osoby, zdarza się każdego dnia.
Jeśli masz zazdrosnego partnera, z czasem poczujesz się jak w złotej klatce. Jeśli sam jesteś zazdrośnikiem, prędzej czy później dostaniesz nadciśnienia, depresji albo wylądujesz w psychiatryku. Dodatkowo chorobliwa zazdrość czasami doprowadzi do urzeczywistnienia tego, co do tej pory było jedynie natrętną myślą. Stanie się to na zasadzie: „Skoro i tak mnie ciągle podejrzewa, robi awantury i nie daje żyć, to niech przynajmniej cierpię za coś, co faktycznie zrobiłem/zrobiłam”. Częściej jednak zazdrość doprowadzi do końca związku.
Jak długo niesłusznie podejrzewana o zdradę osoba wytrzyma nieskończoną ilość telefonów, prowokacje, sprawdzanie kieszeni i poczty elektronicznej? Jak długo zniesie konieczność tłumaczenia się z każdego gestu i spojrzenia, niemożność wyjścia na męski/kobiecy wieczór, absolutny zakaz tańca z kimkolwiek poza partnerem oraz absolutny nakaz wielogodzinnego tańca z partnerem (jako wymuszony niby-dowód przywiązania, wierności i dozgonnej miłości)? Jak długo będzie w stanie zaakceptować przymus wracania do domu o konkretnej, ściśle określonej godzinie (nie daj Boże korek albo jakiekolwiek zdarzenie losowe) czy powroty z delegacji, które jak zwykle i bez względu na wszystko zawsze skończą się piekielną awanturą?
Złota klatka jest złota jedynie z nazwy. Nie wszystko złoto, co się świeci. Złota klatka jest też niewygodna i nienaturalnie ciasna. Ptak, który w niej mieszka, prędzej czy później zacznie myśleć o wolności równie obsesyjnie, jak jego partner o byciu notorycznie zdradzanym. "
Tekst, zaczerpnięty z Blog - onet
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
Wspólnota: Miś
Ulica: Albatrosów
Dołączył: 30 Sie 2006 Posty: 254
Wysłany: Wto 14 Lis, 2006
modliszka napisał/a:
Stanie się to na zasadzie: „Skoro i tak mnie ciągle podejrzewa, robi awantury i nie daje żyć, to niech przynajmniej cierpię za coś, co faktycznie zrobiłem/zrobiłam”. Częściej jednak zazdrość doprowadzi do końca związku.
Zgadzam się z tym tekstem!!! najważniejsze w zwiazku jest zaufanie!!!
A reszta na cóż zależy..........!
Ulica: Albatrosów
Dołączył: 29 Mar 2005 Posty: 235
Wysłany: Sro 15 Lis, 2006
Kiedyś widziałem taki rysunek mleczki: Dziewczyna wywiera "presję fizyczną" na chłopca i rozkazuje mu: "Pisz: Kocham Zosię"... Coś w tym jest...
Tak naprawdę to związek może zniszczyć wiele rzeczy - brak akceptacji samego siebie, swojego ciała, toksyczne związki z rodziną, etc. - taka osoba odreagowuje się na otoczeniu - czyli partnerze, dzieciach, wini ich za swoje porażki. Konieczne są wizyty u psychologa, ale ile osób się na to zdecyduje - to oznaczałoby, że jest coś nie w porządku ze mną a nie z wszystkimi wokół.
Trzeba być w zgodzie z samym sobą żeby mieć udany związek... Inaczej ktoś będzie miał już dość i trzaśnie drzwiami...
_________________ A to Polska właśnie. Kraj społecznej szczęśliwości i wolnej przedsiębiorczości, w którym strzela się do gości, jak się im zazdrości...
wszystko zależy od dwojga ludzi - zdarza się że związek zniszczy kłótnia o błahostkę, a zdarza się że po zdradzie związek jest odbudowany, nawet na lepsze.
_________________ Kaffi
"Nie żałuj, że nie spełniły się Twoje marzenia. Pożałowania godnym jest tylko ten, kto nigdy nie marzył." - M. von Ebner-Eschenbach
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum