Czy wolność słowa, powinna być zawarta w pewnych granicach?
TAK
38%
[ 5 ]
NIE
61%
[ 8 ]
NIE MAM ZDANIA
0%
[ 0 ]
Głosowań: 13
Wszystkich Głosów: 13
Autor
Wiadomość
modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Wto 07 Mar, 2006 WOLNOŚĆ SŁOWA
Czy powszechnie rozumiana wolność słowa powinna mieć jakieś granice, czy wolności tej nie powinno się zamknąć w żadne ramy ? Moje pytanie narodziło się w kontekście artykułu o Papieżu, który został napisany jakiś czas temu przez Urbana a dzisiaj toczy się w tej sprawie proces.
"Obwoźne sado-maso
Czujni jak czujniki cenzorzy katoliccy zakazują telewizjom pokazywania tortur i okrucieństwa. Nawet wobec kotków i ptaszków, które przecież na to zasługują. Ta zgraja moralistów mniema, że telewizor stwarza zachętę do tych rozrywek przez samo pokazanie np. kolesia, który wyrywa włosy koleżance i skrzydełka muszce, czy chłopa, który batoży konia i kochankę. Bo sadyzm to smaczna pokusa dla katolickiego ludu. Nim zapadnie noc, a z nią wolność ekranowa, nadaje się więc filmy o czułej hodowli kretynów – czyli stworów dobrych i wrażliwych. Lub pielęgnacji mamuś kitujących na raka. Tak męczący dobór repertuaru wynika z nauk papieża, który zachwala miłość do drugiego człowieka. Oczywiście, z wyjątkiem miłości pozamałżeńskiej.
Dziadunio Karol Wojtyła nałogowo spala mnóstwo benzyny lotniczej, żeby w różnych krajach mamrotać o miłości bliźniego, demonstrować zaś miłość własną. Zaspokajają ją hołdy milionów już teraz pochlebczo wyolbrzymianych przez polską prasę.
Witając sędziwego bożka wciąż gdzieś jacyś żółci i śniadzi klaszczą, skaczą, tańczą w telewizorze. Wkrótce jednak ekrany TV zajmą zbliżenia polskich dziewic zalanych łzami szczęścia poniżej blond grzywek.
Tłumy katolickich klakierów nie słuchają, co ich idol szemrze. Nie przejmują się pomysłem miłości bliźniego, zachętami do okazywania dobroci i współczucia. Gdyby bowiem było inaczej, to zamiast zbierać się na placach, robić aplauz gwiazdorowi J.P. 2, podnosić mu samopoczucie i adrenalinę, podpisaliby jak świat długi i szeroki list otwarty do papieża przepojony chrześcijańskim miłosierdziem:
"Kochany staruszku! Połóż się do łóżka. Przykryj kołderką. Poczytaj sobie Katarzynę Grocholę albo jakiś lekki kryminał. Poćpaj kawiorku, pocmoktaj melbę, mniam, mniam. Puść se na wideo "Dzień świra" – uśmiejesz się zacnie. Podłub sobie w nosie albo między palcami u nóg, co tam lubisz. Trochę drzemki, potem kaku. Nie rób z siebie widowiska zgrozy. Trochę miłosierdzia dla osoby ludzkiej nazwiskiem Wojtyła. I dla ubogich narodów wydających straszną forsę na seanse dręczenia papieża-starca. Przejazd papamobile jest dla finansów państwa jak powódź, trzęsienie ziemi, wojna lokalna, nalot szarańczy lub US Force.
Wyrzuć te starcze środki dopingowe, którymi Cię szpikują jak byczków hodowanych na olimpiadę, żebyś mógł przez godzinę ruszać nogą i mniej trząść ręką. Trują Cię przecież okrutnie i jesteś po tym podwójny
kapeć. Nie rób widowiska z ludzkiej agonii, powściągnij więc chętkę, żeby paść na stanowisku. Choruj z godnością, gasnący starcze, albo kończ waść, wstydu oszczędź.
Seriale telewizyjne typu horror robi się dziś używając robotów, tricków, elektroniki, skanerów i kaskaderów. Żeby zmontować spektakl grozy, nie trzeba męczeństwa gwiazdora, udręki jego dworu, reżyserów i widzów. Karolu Wojtyło! Twój anioł stróż w poczuciu bezradności już dawno w łeb sobie palnął".
Znęcanie się papieża nad sobą i nad wrażliwszą częścią publiczności TV – tą chrześcijańską, naginaną do współczuwania – nazywane bywa bohaterstwem Jana Pawła. Jednakże każde bohaterstwo stanowi łamanie praw człowieka wobec siebie samego. Ktokolwiek zaś znęca się nad sobą, tym łatwiej uczyni to innym.
Starczy upór papieża w zadawaniu sobie udręki i czynieniu z niej widowiska pokazuje wyznawcom oraz niepodległym magii gapiom, że człowiek żyjący publicznie zatraca instynkt samozachowawczy i ludzkie wobec siebie odruchy. Ambicje władcze stają się jego najsilniejszą skłonnością.
Polityk za każdą cenę udaje wigor, żeby nie zdradzić słabości, więc nie stracić władzy. Breżniew Watykanu jako magik duchowy ma jednak wpływ na ludzi biorący się z ich wiary w różne świętości. Krzepić ją może mit, obraz na telebimie, znak umowny, np. kukła, czarny kamień, dwa patyki na krzyż, strumień światła. Dla wzbudzania metafizycznych emocji nie trzeba żywego trupa obwozić po świecie, wlec po ulicach i stadionach. Chyba że ktoś pragnie wzniecać kult masochizmu i sadyzmu, znęcania się nad sobą i fanatyzmu.
Czyż więc wodza chrześcijan nie można potraktować po chrześcijańsku i zamiast dostarczać podniet
jego próżności w postaci milionów wyznawców i tuzinów kłaniających się prezydentów, jakże po ludzku
podać mu do łóżka nocniczek na Jego Świątobliwą kupkę?
Autor : Urban "
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
Wspólnota: Pelikanów
Ulica: Pelikanów
Dołączył: 28 Mar 2005 Posty: 1444
Wysłany: Wto 07 Mar, 2006
Hmm .. W/g mnie już samo sformułowanie pytania rodzi odpowiedź - jak "wolność" można zamykać "granicami" ?
To już wtedy nie jest wolność.
Sama ankieta bez uzasadnienia też nie daje jasnej odpowiedzi.
Otóż według mnie ograniczeń być nie powinno.
Natomiast każdy człowiek ma wewnętrzną granice poza którą nie wychodzi.
I ta granica, granica elementarnej przyzwoitości, kultury, dobrego smaku, szacunku dla autorytetów z którymi można się nie zgadzać, ale trzeba mieć do nich szacunek, powinna wyznaczać peną wewnętrzną granicę o czym (o kim) i w jaki sposób pisać wolno, a w jaki nie.
To tyczy również czytelnika - albo mu dany poziom tekstu odpowiada i go czyta, albo po pierwszych kilku wersach z obrzydzeniem odrzuca.
Jestem zwolennikiem pełnej wolności, ale z pełną odpowiedzialnością autora za napisany tekst, z odpowiedzialną karną włącznie.
Czy powszechnie rozumiana wolność słowa powinna mieć jakieś granice
modliszka napisał/a:
Obwoźne sado-maso
modliszka napisał/a:
Autor : Urban "
Modliszko nierób z Urbana filozofa, bo jest zerem
Traumatyczne myśli przychodzące podczas oddawania stolca
są tak samo mądre jak przytoczone tu słowa
Więc pytam się osso chodzi posso to zamieszczasz.
_________________ Pora na dobranoc, bo już księżyc świeci, dzieci idą spać, mis po flaszkę leci
Miś, Miś! Świńska rura nie miś! Pięćset złotych! Pięćset złotych dla mnie nie ma, a sam forsą sra!
Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 27 Mar 2005 Posty: 752
Wysłany: Sro 08 Mar, 2006
A ja z ciekawością przeczytałam tekst Modliszki... Nie przepadam za Urbanem, ale coś tam do powiedzenia miał... To, co napisał o papieżu... może zbyt mocne, ale poniekąd prawdziwe... pod koniec jego życia również stawiałam pytanie... po co to wszystko? Takie przedłużanie... na siłę... Trzeba wiedzieć, kiedy odejść... i zrobić to z klasą... umieć oddać stołek następcom...
Jestem oczywiście za wolnością słowa, po prostu wolnością publicznej wypowiedzi. Tekst urbana jest oczywiście obrzydliwy, choć nie tak obrzydliwy jak sam urban, ale wolałbym, żeby proces w tej sprawie był cywilny, a nie z urzędu. Tym niemniej wyrok przyjąłem z satysfakcją, tyle że wolałbym, żeby został skazany na publiczną chłostę. Nawet nie za ten tekst, tylko za całokształt.
I ta granica, granica elementarnej przyzwoitości, kultury, dobrego smaku, szacunku dla autorytetów z którymi można się nie zgadzać, ale trzeba mieć do nich szacunek, powinna wyznaczać peną wewnętrzną granicę o czym (o kim) i w jaki sposób pisać wolno, a w jaki nie.
Zgadzam się z M4b. Można kogoś nie lubić, można go krytykować czy źle pisać, ale najważniejszy jest sposób w jakim się to napisze...
_________________ "Piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami."
Wug --- ale chyba przyznasz, ze rzecznikem wladz byl calkiem niezlym...
Owszem przyznaje, ale ma tez paru godnych nastepcow
[ Dodano: Sro 08 Mar, 2006 ]
Destiny napisał/a:
Można kogoś nie lubić, można go krytykować czy źle pisać, ale najważniejszy jest sposób w jakim się to napisze...
To jest wazne, ale najwazniejsza jest inna sprawa. Uwazam, ze panstwo nie powinno nikogo karac za to, co powiedzial czy napisal (no moze z niewielkimi wyjatkami dotyczacymi terroryzmu czy rasizmu, ale i tu sprawa jest delikatna). Jak ktos narusza normy wspolzycia, to sprawe nalezy zalatwiac w postepowaniu cywilnym.
Owszem przyznaje, ale ma tez paru godnych nastepcow
no to teraz przyznaje ze jakos nie kojarze ani jednego...
BTW --- pamietam ze jako dzieciak siedzialem przed TV i sluchalem jego wypowiedzi... nie wiele rozumialem, ale bylem zafascynowany komentarzami mojego Taty... wkurzal sie duzo bardziej podczas konferencji urbana niz na mnie jak nawywijalem w szkole czy na podworku...
po latach smialo moge stwierdzic, ze lepszego klamcy nie bylo jeszcze na stanowisku rzecznika... kazdy rzecznik klamca jest, ale nie kazdy potrafi... mozna nie lubic urbana, ale profesjonalizm powinno sie go docenic... dodatkowo rzecznik w dzisiejszych czasach to juz nie to samo... teraz nie on tlumaczy bledy i wpadki ministrow --- sami sie tlumacza... i po jasna cholere stanowisko rzecznika skoro tylko podczas konferencji sie wita i zegna z dziennikarzami oraz wskazuje kto ma pytac... choc tez nie zawsze...
Dlaczego poniektórzy chcą odebrać bliźniemu prawo do odczucia obrzydzenia? Jednemu parka całująca się w parku przypomina najpiękniejsze chwile młodości, drugiemu obrzydliwe ślinienie się. Jednemu flacha kojarzy się z najcudowniejszymi przeżyciami zaś innemu z kacem i męczeństwem rzygania.
Każdy ma prawo do swoich odczuć. I tak jak niektórzy dostają mdłości na widok Urbana, tak Urbanowi się cofa na widok JP II. Obrażanie się na cudze słowa jest jego prywatną sprawą i robienie z tego sądowej szopki jest obyczajowo-religijnym terrorem.
PS Jeśli ktoś kłamie, powinien ponieść odpowiedzialność za swoje kłamstwa.
... po co to wszystko? Takie przedłużanie... na siłę... Trzeba wiedzieć, kiedy odejść... i zrobić to z klasą... umieć oddać stołek następcom...
Tu się do końca zgodzić nie mogę - parę dni temu lekarz Papierza ujawnił szczegóły terapii - powiedział jasno, że oczywiście starali się go ratować, ale nie przy użyciu jakiś sztucznych metod podtrzymujących życie. Podobno sam Papież mu powiedział, by pozwolili mu w spokoju odejść do Pana.
Oczywiście nie wiadomo jak było naprawdę, a jeśli chodzi o zrzeczenie się pontyfikatu, to nie mam zdania - zrobił jak uważał, szanuję tę decyzję. Skoro jest to rola jaką sprawuje się dożywotnio, to znaczy, że się na to godził podejmując się jej. Nie jestem zbyt religijny, ale Papieża akurat bardzo szanuję.
A co do Urbana, to nie czytam, nie lubię zbytnio - uważam zresztą, że teraz odgrywa naprawdę marginalną rolę, a że wolność słowa, to pisze różne rzeczy - tylko coraz mniej go chyba ludzi czyta (słucha), bo musi sięgać po coraz drastyczniejsze sposoby przyciągania...
modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Czw 09 Mar, 2006
Zgadzam się z tym, co napisał M4b, że wolność nie może mieć jakichkolwiek ograniczeń - inaczej przestaje być wolnością. Zastanawiałem się jedynie, jak będzie wyglądał świat, kiedy wolność taka zafunkcjonuje w pełni. Przypomina mi opowieść znajomego, jak w Chicago, pewien pijany Polak powiedział : „Ja tu mogę kopnąć w dupę każdego, bo tu jest wolny kraj”. Zapomniała jednak dodać, że w tym kraju, każdy go może też za to zastrzelić...
Wracając do artykułu Urbana, to uważam, iż forma jakiej użył, żeby opisać ostatnie dni Papieża, była obraźliwa, podła i nafaszerowana wszystkim tym, co może wywołać przysłowiowego pawia. Przekroczył on w tym artykule wszelkie granice dobrego smaku. Zdaję sobie sprawę, iż Urban należy do ludzi, którzy słyną z ciętego języka, ale to co tu zaprezentował, bije moje najśmielsze oczekiwania. Na szczęcie w takich sytuacjach można skorzystać z wolności wyboru, czy wolności prywatności i zaprzestać kupowania i czytania szmatławca pana Urbana.
Co do sposobu, wymierzenia kary przez sąd. Sprawa ta została wszczęta z urzędu, gdyż artykuł naruszał dobre imię Głowy Państwa Watykańskiego, tak mi się wydaje. O ile, w naszym kraju istnieją przepisy chroniące dobre imię osób żyjących – to generalnie rzecz biorąc, powszechnie istniejącym i ogólnie akceptowanym wyjątkiem od zasady wolności słowa, to w żadnym wypadku nie da się tego powiedzieć o przepisach chroniących dobre imię zmarłych. W polskim prawie nie ma przepisów chroniących osoby nieżyjące przed pomówieniem, oszczerstwem lub zniewagą. Pomówienie osoby zmarłej może stanowić przesłankę pociągnięcia do odpowiedzialności cywilnej (za „naruszenie dóbr osobistych”) lub karnej (za zniesławienie lub zniewagę). Stąd też zapewne forma tego procesu.
Pomijam fakt, czy Papież w ostatnich dniach swojego życia powinien zrezygnować z piastowania tego stanowiska, czy też nie. Dla mnie zachował godność do chwili śmierci, za którą bardzo go podziwiam. Natomiast pan Urban, będzie zawsze człowiekiem, który śpi w krawacie, żeby rano odróżnić głowę od dupy.
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum