Wspólnota: Pelikanów
Dołączył: 11 Maj 2005 Posty: 1074
Wysłany: Pią 21 Lip, 2006
a mi pani wjechala leciutko w dupke, straszyla mnie, zebym nie wzywal policji, napisalismy raport jak to bylo, kto z przodu kto z tyłu , sprawa poszla, potem tylko dostalem pismo z PZU, ze pani sie nie przyznaje, jest niewinna, a jak nie ma winnego to nie ma kary, dziekujemy, dowidzenia
Ulica: Inna
nr domu/klatki/mieszkania: 4080/2202
Dołączył: 26 Mar 2005 Posty: 690
Wysłany: Sob 22 Lip, 2006
Khameir napisał/a:
To czy ten chłop pracuje na czarno czy biało nie ma w tej sparwie kompletnie żadnego znaczenia. Wystarczy, że powie, że przechodził tamtędy albo tego dnia zastępował kolegę w budce na parkingu. Istotne jest, że widział.
przechodzil przez parking, zapewne ogrodzony... czyli teren zamkniety... no tak... wiarygodne... tak jak i zastepowanie kolegi
_________________ CAŁY TEN PORZĄDEK DO TEGO SIĘ SPROWADZA, ŻE WŁADZA DAJE KASĘ A KASA TO WŁADZA!!!
przechodził tamtędy... a potem czekał tam jeszcze 3 godziny aż modliszka wróci z komendy, żeby jej przekazać namiary...
_________________ Gość wygladasz dzisiaj przepięknie!
woweq totalny rekordzista to kluczyk czy szczoteczka?
Dołączyła: 26 Mar 2005 Posty: 1930
Wysłany: Sob 22 Lip, 2006
mysmy rowniez mialy (nie)ciakawa sytuacje:
- autko zaparkowalam na wieeeelkim parkingu przed firma (na parkingu kilka aut, puuuusto i miejsca jak jasnaaa....).....gosc w swojej terenowej KIA wycofywal - jak to ja nie wiem ale chyba 50 metrow wycofywal (tylko po co???) az zatrzymal sie na naszym zderzaku (przod, od strony kierowcy).
Znajomy powiedzial co sie stalo, wiec "wypadlam" na parking (krwi zadalam, za to ze ktos cos zrobil naszemu "staruszkowi")
Szkody: KIA (gdyby nie to, ze maly slag naszeg lakieru na zderzaku u niego) - NIC
nasz "francuski staruszek": reflektor przesuniety/potluczony klosz kierunkowskazu/zderzak pekniety!! (a niech tych francuzow i ich jakosc)
Skonczylo sie dobrze, PZU, odszkodowanie, itp.
Choc ciekawe bylo, ze gosc ktory to zrobil, nie mial czasu i powiedzial ze spotkamy sie w PZU (za godzinke) bo on jeszcze musi do klienta jechac!!!! jak my na to, zeby w "kuliki nie lecial" to on na to "Pani, mnie tu wszyscy w naszym miescie znaja, jak mowie ze przyjade to przyjade"....no i przyjechal!
p.s. nie jest to zadna kampania promocyjna a tym bardziej brudna .... ja gawron! traktuje oba fora jako jedno po zmianach jakie nastapily na jednym i drugim forum.... EOT w sprawie wyjasnien!!!
Mój samochód stał zaparkowany, przy wjeździe na owy parking, oraz dojeździe do kilku firemek.
Wszystko skończyło się dobrze i Bogu dzięki ,jednak nawyki z osiedla czy jak to rozumieć?
Parking a samochód na wjeździe na parking?nie obraź się ale np. na ulicy Strusiej w Piasecznie ludzie też na połowie przejazdu potrafią zaparkować , a potem szukają winnych. Rozumiem,że jednak sprawca to sprawca a to gdzie się zostawia samochód to inna rzecz.
_________________ Jak zbudować życie bogate w czas?
jest pomysł.
Wspólnota: Pelikanów
Dołączył: 11 Maj 2005 Posty: 1074
Wysłany: Pon 24 Lip, 2006
gawron napisał/a:
ale trzeci cytat jest troche wyrawany z calosi
wiem, wiem, nie gniewaj sie
tak tylko z usmiechem wszystko zacytowałem
bo śmiech to zdrowie
_________________ Pokój ludziom dobrej woli.
modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Sro 26 Lip, 2006
Żeby nie było, że nie napisałam zakończenia, swojej opowieści...
Otóż w poniedziałek, o wskazanej godzinie pan zadzwonił do mnie komunikując, iż jest pod moją pracą. Spisaliśmy oświadczenie, zrobiłam ksero jego dokumentów, wysłuchałam kilkukrotnych przeprosin i usłyszałam, dlaczego dane, jaki mi zostawił, były nieprawdziwe. Pan tłumaczył to tym, iż w danej firmie pracuje od tygodnia. Bał się, że kiedy sprawa wyjdzie na światło dzienne, zostanie zwolniony z pracy. Nie mogłam odmówić sobie słów krytyki, ze swojej strony. Bura, może nie była dla niego przyjemna, ale zaraz po tym zadzwoniłam do jego szefa, informując go, iż sprawa został zakończona i prosząc, aby nie wyciągał żadnych konsekwencji w stosunku do młodocianego pracownika....
Następnie, kolejna podroż na Waliców, w celu wycofania postępowania. Tym razem już poszło sprawnie i spokojnej atmosferze...Teraz jedynie muszę znaleźć czas, żeby oddać autko do serwisu i czekać, aż mi go zrobią....
Sytuacja, którą opisał Shortt, też była bardzo imponująca....Jednak, to co przeczytałam o przeżyciach Gawrona, przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Nie miałabym na tyle odwagi, żeby gonić za 4 łysymi...Mogę jedynie pogratulować, gdyż sytuacja przypomina scenę, z filmu gangsterskiego
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum