_________________ Gość drop your pants!!! Resistance is futile >:]
modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Sro 21 Gru, 2005
PRZESTROGA:
Subject: Bardzo ważne!!!!!!!!! Wały z telefonami
Numer ... "na paczkę" !
Przyjeżdża do Ciebie kurier i oświadcza, że ma dla Ciebie paczkę
za zaliczeniem. Koszt ok.500 zł. Na paczce jest Twoje imię,
nazwisko i poprawnie napisany adres. Nadawcą jest firma "X" ,
której nie znasz i w której nic nigdy nie zamawiałeś.
Kurier oświadcza, ze nic mu na ten temat nie wiadomo - jego
zadaniem jest tylko dostarczenie paczki i pobranie pieniędzy,
ale skoro są wątpliwości - to można je wyjaśnić od ręki telefonicznie.
Kurier pyta, czy w takim razie - może zadzwonić od Ciebie do firmy i szybko się
wszystko wyjaśni... 99% ludzi nie podejrzewając podstępu wpuszcza kuriera do domu i wskazuje mu gdzie jest telefon, albowiem chce jak najszybciej sprawę wyjaśnić...
Kurier wykonuje KRÓTKI TELEFON (1 min) i niby sprawdza w firmie,
czy nie zaszła pomyłka - po czym informuje Cię, że faktycznie
jest to pomyłka ..... przeprasza grzecznie i wychodzi !
(...bajki o pomyłkach są różne .... w zależności od oceny reakcji
wrabianego ....)
Po miesiącu przychodzi rachunek telefoniczny ... ok.10.000
dolarów w przeliczeniu !!!
Dlaczego ? Ponieważ ten jeden "niewinny krótki telefonik" -
obleciał w między czasie cały świat przez przekierowania komercyjne (Seszele, Wyspy Bali, Kajmany i wiele innych - wszystko automatycznie), aby w końcu trafić na sexlinie w Australii.
Jak to możliwe!?! - zadasz samemu sobie pytanie ? Przecież patrząc
kurierowi na ręce - było widać, że
wykręca numer tel. stacjonarnego... Tak to prawda - kurier
wykręcił nr telefonu stacjonarnego,
który jest zainstalowany gdzieś w jakimś wynajętym (po cichu)
mieszkaniu (na dodatek, na lewe papiery) - i w tym właśnie mieszkaniu
stoi sobie małe niepozorne
urządzenie, które natychmiast dokonuje przekierowań jak się tylko
do niego dodzwonisz ..... podoba Ci się ????
Czy masz szanse na reklamacje w TPSA ?
Nie - ponieważ połączenie wyszło z Twojego numeru telefonu, a co
za tym idzie za Twoją zgodą - więc nawet w Sądzie przegrasz ....
Numer ..... "na Tepse" !
Dzwoni do Ciebie człowiek i podaje się za pracownika
Telekomunikacji Polskiej S.A.
Informuje Cię o tym, że właśnie wymieniono ..... skrzynkę
kablową, rozdzielczą lub cokolwiek innego. W związku z powyższym
monterzy TPSA testują połączenia i proszą o potwierdzanie ich
poprawnego funkcjonowania po
przez naciśnięcie klawiszy :
9, 9#, 09, 09#, 90, 90#
N I E N A C I S K A J
N I C Z E G O N I E P O T W I E D Z A J ! Jeżeli to zrobisz -
jesteś przekierowany na sexlinie ( NA TWOJ koszt oczywiście ) do
Wielkiej Brytanii przez pół świata na Pacyfiku (Wyspa Niua w tym
procederze króluje!!) i nawet jeżeli natychmiast rzucisz
słuchawkę na widełki - NIC CI TO NIE DA !!!!!! - połączenie nie skończy się
przed upływem 5 min .... podoba Ci się ? - koszt ok. 1500 zł
Jeżeli ktokolwiek do Ciebie zadzwoni i powie, że coś wygrałeś -
rzuć natychmiast słuchawkę i niczego nie naciskaj !!!! .......
Żadnych cyfr, gwiazdek lub krzyżyków. Jeżeli ktokolwiek do Ciebie
zadzwoni kogo nie znasz ....... ! ! ! ! !
- nieważne czy będzie to firma, czy osoba prywatna i poprosi Cie
o oddzwonienie w dowolnym czasie ..... NIE ROB TEGO !!!!! - nie
znasz osobiście - nie oddzwaniasz. ...... bo może Cię to
kosztowac 320 zl - za samo polaczenie !!!
Pamiętaj, że oszuści bardzo często podszywają się pod różnego
typu instytucje lub wydzialy spółdzielni mieszkaniowych !!!
Jak Administracja lub inna instytucja będzie miala do Ciebie
sprawę - to wyśle Ci pismo !!!
Numer ..... "na policjanta" ! ... będzie w następnym odcinku
...., a teraz....
Jak się bronić ?
1. Myśleć i nic na "Uraa" - Niczego nie naciskać i niczego nie
potwierdzać.
2. Zadzwonić do swojego operatora np TPSA (9393) i zażądać
zablokowania wszystkich numerow komercyjnych : 0-700..., 0-300..., 0- 400 ...
jak i możliwości przekierowania na nie.
3. Zablokować wszystkie numery: miedzymiastowe, miedzynarodowe i
komórkowe - każdy operator ma obowiazek udostepnić Ci kod aktywujący takie
połączenia i drugi kod dezaktywujący takie połaczenia. Nie ma
innego wyjscia !!!
Dostaniesz od operatora dwa osobiste hasła i nikomu ich nie
pokazuj...
Pamietaj !!!
Zapisz datę i godzinę połączenia się z operatorem w celu
zablokowania powyższych.
Zapisz Imię i Nazwisko osoby przyjmującej zgloszenie Zapisz numer
zgłoszenia. Potem żadaj od Operatora pisemnego potwierdzenia
faktu, że zglaszane przez Ciebie zadania zostaly zrealizowane. Jak
to będziesz miał na piśmie - to jakby co ... to wygrasz w każdym
Sądzie.
Witam Wszystkich!!!,
To jest wiadomość, którą przekazał pracownik działu reklamacji
w TPsie!!!!
"Jeśli zadzwoni jakiś gość, że wygraleś coś w konkursie
(przeważnie ekskluzywną wycieczkę) i w dodatku poprosi o
naciśnięcie klawisza 9, żeby potwierdzić wiadomośc i jeśli to
zrobisz, to jesteś
załatwiony na cacy. Lączność z tą linią kosztuje 20 funtów za minutę,
ponieważ rozmowa przekierowana jest przez Kajmany do sexlinii w Anglii.
Nawet jak natychmiastowo rzucisz sluchawką na widly, to dużo nie da, bo
rozlączy cię za 5 minut.
Ale jeśli dasz zrobić się w balona i dasz im swoje dane to
możesz już strzelić sobie w leb, bo po następnych dwóch
minutach dostaniesz
potwierdzenie, że oczywiście nic nie wygraleś. Koszt takiej
rozmowy to okolo 260 funtów.
Jedyne co można zrobić to - natychmiast po odebraniu takiej
rozmowy -rozlączyć się. I to jak najszybciej.
Jeszcze jedno. Może zadzwonić ktoś podający się za technika TP S.A.
i poprosić o potwierdzenie numeru telefonu poprzez
naciśnięcie klawisza 9.
Efekt jak powyżej.
Problem dotyczy też komórkowców. Nigdy nie należy naciskać 9
lub 9,0,# lub 0,9,# w tych kombinacjach. Przeważnie numer
dzwoniący to :
07090203840.
Numer może się różnić ostatnimi 4 cyframi. Pojawia się na
początku jako nieodebrane. Nie oddzwaniać na ten numer, bo
polączenie kosztuje 320 pln/min - sexlinie w Australii.
Ponieważ w Anglii ten proceder jest już nielegalny, to
farmazony tego typu przeniosly się do Polski. Tak więc nie
gadać z kimś, kto wciska
ci kit, że coś wygraleś. "
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Czw 20 Lip, 2006
Muszę się Wam pożalić....
Jak tylko wstałam, czułam, że będę miała ciężki dzień, ale nie liczyłam, że aż taki.
Dojechałam do pracy, jak zwykle i na tą samą godzinkę. Leniwie przy kawie, starałam się rozbudzić...Około południa, już było całkiem fajnie, udało mi się osiągnąć, umiarkowaną pracę mózgu. Nadeszła jednak pora lunchu.
Koleżanka, która wracała z lunchu zakomunikowała mi, że mam za wycieraczką samochodu, włożoną karteczkę z imieniem, nazwiskiem i numerem telefonu, oraz prośbą o kontakt. W pierwszej chwili, zdębiałam bo nie wiedziałam, o co chodzi. Zaraz jednak wypowiedziała drugie zdanie: „ i masz rozwalone auto”. W tym momencie poczułam, jak ciśnienie mocno skacze mi do góry. Na początku, myślałam że to żart, jakich w firmie jest wiele na co dzień, ale kiedy powtórzyła to samo, bez żadnego uśmiechu, wiadomość ta dotarła do mojej świadomości Odruchowo chwyciłam torebkę i wyszłam z firmy, zobaczyć co się stało.
Idąc, zauważyłam już z daleka, że moje autko, ma pęknięty tylny zderzak, oraz porysowany prawy tylni błotnik. Dochodząc do niego bliżej, obraz stawał się jeszcze bardziej dramatyczny. Widoczne wgniecenia i zarysowania, wzmagały we mnie złość. Widząc jednak kartkę, za wycieraczką samochodu, pomyślałam sobie „są jeszcze na tym świecie, uczciwi ludzie”. Otworzyłam samochód, usiadłam w nim i dzwonię. Głos w telefonie informuje mnie, że nie ma takiego numeru. Wykręcam ponocnie, to samo, kolejny raz i bez zmian. W tym momencie, dotarło do mnie, że numer musi być lipny, zapewne jak też imię i nazwisko, widniejące na kartce. Nagle, podchodzi do mnie pan, który pracuje na pobliskim parkingu i oświadcza, , że ma numery samochodu, który uczynił szkodę mojemu autku. Jakby nowy duch we mnie wstąpił, pojawiła się jakaś nowa nadzieja. W między czasie, pan opisuje mi całą zaistniałą sytuację. Mój samochód stał zaparkowany, przy wjeździe na owy parking, oraz dojeździe do kilku firemek. Samochód marki Star z napisem „priorytet” skręcał w ową uliczkę i końcem naczepy, zawadził moje auto. Widząc to, dwie starsze panie, zwróciły panu uwagę, iż w takich przypadkach, należy zostawić karteczkę za szybą, poszkodowanego autka. Pan bez wahania, wysiadł i oczywiście napisał, zarówno imię, jak i nazwisko, a także numer telefonu, z prośbą o kontakt. Panie zadowolone, poszły w swoim nieznanym kierunku, za to sprytny pan z parkingu zapisał, w tym czasie numery dostawczego auta. Wszelkie dane oczywiście, były zmyślone, ale o tym dowiedziałam się nieco poźniej,
Dzwonię do zaprzyjaźnionego pana policjanta, prosząc go o pomoc, co należy w takim wypadku uczynić. I tu dowiaduję się, że najlepiej jest pojechać na ul. Waliców, tam znajduje się komisariat drogówki. Tak też uczyniłam. Spędziłam tam trzy upojne godziny, w miłym towarzystwie policji. Spisali wszystko, jak należy, zmierzyli na jakiej wysokości wystąpiły szkody i poinformowali mnie, że w przeciągu dwóch dni namierzą sprawcę. Inną rzeczą jest czy sprawca się przyzna, do popełnionego czynu, czy też nie. Jeżeli się przyzna, sprawa jakby się na tym kończy, jeżeli nie, idzie do sądu grodzkiego, ale dla mnie niezbędny jest wówczas świadek, który zezna, o całym zajściu.
Wróciłam do firmy. Wcześniej jednak, podeszłam do owego pana z parkingu, żeby zapytać się, czy zechce mi podać swoje dane. Pan, oświadczył mi, iż jest bezdomnym, pracuje na czarno na tym parkingu i jedyne, co mógł dla mnie uczynić, to było to, że spisał numery tego auta. Nie mogłam nalegać, ponieważ widziałam, jak bardzo jest mu to nie na rękę. Męczyło mnie jednak bardzo, co może z tego wyniknąćj. Jeśli namierzą, to czy kierowca się przyzna, czy też będzie wszystkiemu zaprzeczał Nie dawało mi to spokoju, wiec postanowiłam poprosić o pomoc, swoich innych znajomych. Dość szybko, udało mi się namierzyć z jakiej floty, pochodzi samochód. Jestem szybsza, niż nasza policja – pomyślałam. Zadzwoniłam, potwierdzono mi numery rejestracyjne samochodu i zaprzeczono, iż pan o takim nazwisku u nich pracuje. W tym momencie wiedziałam, że wszelkie dane są na kartce zmyślone. Jutro się do nich wybieram. Zrobię im, niezapowiedzianą wizytę. Chcę spojrzeć sprawcy głęboko w oczy i powiedzieć, co myślę o tym, co dzisiaj zrobił. Chodzi mi o jedną rzecz. Oświadczenie, z jego strony o tym, iż jest sprawcą szkody. Sprawa w sądzie, może trwać nawet rok, a mi jest szkoda życia...
A teraz otwieram browarka i się chce wyluzować....
Sorki, za to uzewnętrznienie, ale chętnie poczytam, czy ktoś z Was miał podobny przypadek...
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
woweq totalny rekordzista to kluczyk czy szczoteczka?
Sorki, za to uzewnętrznienie, ale chętnie poczytam, czy ktoś z Was miał podobny przypadek...
Ja w pewnym sensie miałem podobnie.
Swego czasu jeden baran (w Toyocie ) wymusił na mnie nagłą zmianę pasa ruchu w wyniku czego doszło do kolizji.
Owy "baran" oczywiście nawet się nie zatrzymał.
Na szczęście spisaliśmy jego numery. Podobnie zrobiła pewna miła pani która dodatkowo obiecała być świadkiem.
Finał był taki, że dostałem pismo z policji, że do podanych przez nas i tę panią numerów rejestracyjnych sprawcy kolizji przypisany jest inny samochód niż Toyota.
Czyli - nie udało się ustalić sprawcy. Szkodę musiałem naprawiać ze swojego AC.
Ciężko powiedzieć co było prawdziwą przyczyną niewykrycia sprawcy.
Albo miał fałszywe blachy. Albo też dogadał się w jakiś sposób z Policją.
Modliszka - powiem tak jak kiedyś ktoś mądry mi powiedział : za jakiś czas będziesz się z tego śmiała.
Autko naprawisz i nie będzie śladu po tym incydencie.
Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączył: 28 Mar 2005 Posty: 2105
Wysłany: Czw 20 Lip, 2006
modliszka napisał/a:
Jutro się do nich wybieram. Zrobię im, niezapowiedzianą wizytę. Chcę spojrzeć sprawcy głęboko w oczy i powiedzieć, co myślę o tym, co dzisiaj zrobił. Chodzi mi o jedną rzecz. Oświadczenie, z jego strony o tym, iż jest sprawcą szkody. Sprawa w sądzie, może trwać nawet rok, a mi jest szkoda życia...
weź ze sobą jakieś postawnego kolegę gabarytów StongMen i zapytaj czy sprawca szkody chce z nim porozmawiać za rogiem budynku
niestety ... i tak miałaś sporo szczęścia, że cokolwiek zanotowano, cokolwiek widziano ... mnie jak na naszym cudownym osiedlu zarysowano to nawet karteczki nikt nie zostawił
_________________ Zły to ptak, co własne gniazdo kala.
Oj współczuję serdecznie. Mi też uszkodzono - choć znacznie mniej - auto w tym tygodniu i sprawca nie przyznaje się do winy, więc też już zaliczyłam wizytę na Waliców. Ech, ręce opadają...
wyrazy wspolczucia w zwiazku z uszkodzeniem ukochanego autka i koniecznoscia dokonania naprawy z AC....
p.s. jezeli wszystko policja zapisala i kiedys w przyslosci strwierdzi, iz jednak samochod (sprawca) istnieje, a slady wskazuja, iz kolizja przez Ciebie opisana mogla sie zdarzyc bedziesz mogla dochodzic zwrotu kasy "na polise AC" i przesuniecie jej na OC bez straty % za bezszkodowa jazde...
powodzonka i zycze, aby sprawca zostal ustalony
p.s. bezdomny ... nawet bez adresu zamieszkania moze byc swiadkiem w sprawie --- pomysl o tym
gawron, ten facet pracuje na czarno, wiec pewnie nic z tego
To czy ten chłop pracuje na czarno czy biało nie ma w tej sparwie kompletnie żadnego znaczenia. Wystarczy, że powie, że przechodził tamtędy albo tego dnia zastępował kolegę w budce na parkingu. Istotne jest, że widział.
modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Pią 21 Lip, 2006
Dziękuję Wam, za wiele miłych słow.
Mojej relacji, ciąg dalszy...
Po krótkich przemyśleniach, nie pojechałam dzisiaj do firmy, której samochód wyrządził mi szkodę. Po krótkiej konsultacji z prawnikiem, postanowiłam do nich zadzwonić. Przez telefon, spokojnie przedstawiłam kierownikowi danej floty, całą sytuację. Pan był bardzo miły. Zdziwił się, że kierowca zachował się w ten właśnie sposób, gdyż pracownicy są zobligowani do tego, aby w takich przypadkach, zostawiać wszelkie namiary na swoja osobę/firmę. Pan kierownik, przepraszał mnie wielokrotnie, za całe zajście. Obiecał mi, namierzyć, który kierowca jeździł wczoraj tym samochodem i zobligować go, aby się szybko ze mną skontaktował. Nie musiałam długo czekać. Pan „kłamczuch” odezwał się po 15 minutach. Byłam bardzo miła, gdyż nie chciałam gościa wystraszyć. Powiedziałam mu jedynie, że cieszę się, iż mogę usłyszeć jego prawdziwe imię i nazwisko.( nie wie, co go czeka w poniedziałek, jak już będę miała w ręku podpisane oświadczenie). Zawstydzonym i cichym głosem przedstawił mi się i zaczął przepraszać. Umówiliśmy się na poniedziałek, żeby spisać oświadczenie i zamknąć całą tą nieprzyjemną sprawę.
Kolejnym telefonem, jaki wykonałam, był telefon do pana komisarza na Waliców . Poinformowałam go, co udało mi się ustalić ze swojej strony. Pan komisarz, był pod wrażeniem, mojej sprawności w działaniu. Po napisaniu oświadczenia, będę jednak musiała się do nich pofatygować. Muszę dostarczyć kserokopię oświadczenia, i dokumentów kierowcy, aby zakończyć postępowanie, jakie toczy się w związku z moimi wczorajszymi zeznaniami.
Mam nadzieję, że ta sprawa w poniedziałek się sfinalizuje. Potem zostanie już tylko ubezpieczyciel i warsztat naprawczy....No i najważniejsze Wyrównanie, mojego długu wdzięczności, wobec pana z parkingu i pana z poczty, bez których nie namierzyłabym sprawcy...
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
Analogiczna sytuacja: Po ostatniej wizycie u klienta wsiadasz do autka z perspektywą 300km do domku. Po 20km zatrzymujesz sie na parkingu leśnym żeby zrzucić z siebie krawat i koszule i wskoczyć w jakie gatki przyjemniejsze. Podchodząc do bagażnika odkrywasz, że nie masz rozbitą prawą lampę i zagnieciony błotnik oraz zderzak...
Dzwonisz do firmy, w której byłeś kikla chwil temu i pytasz o co chodzi. Pan z firmy mówi, że nie ma problemu. Trzeba zawrócić i przejrzeć zapis z kamer przemysłowych, które skierowane są między innymi na parking. Okazało się, że nieuważny kierowca ciężarówki cofając rozwalił ci tył auta. Wyszedł popatrzył, porozglądał się i... odjechał jakby nigdy nic. Na kamerze zapisał się oczywiście numer rejestracyjny. Kierowca ciężarówki jako dostawca był w firmie dobrze znany więc raz dwa odszukano numer telefonu do niego. W rozmowie (ooostrej ! ) kierowca przeprosił i zgodził się na podpisanie oświadczenia o szkodzie - tylko trzeba było do niego dojechać 20 km. No to w drogę! Po zajechaniu na miejsce kierowca stwierdza, że on do winy się nie poczuwa... Ręce opadają. Wzywanie policji, przejazd z powrotem do klienta i oglądanie zapisu z kamer. itd....
Na szczęście nie zdarzyło się to mnie ale mojemu kierownikowi ale to przypadek niem niej frustrujący niż ten Modliszki.
3maj się Modliszka i walcz !!!! Grrrrrrrr.....
_________________ Navigare necesse est, vivere non est necesse
------------------------------------------------------
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum