Jest godzina 22:30 a niedaleko ,ktoś w Poduszce urządza sobie imprezę.
Szyby drżą , ściany dudnią. Muzyka wali.
Wiem i rozumiem że to blok. Każdy ma prawo do urządzania imprez.
Ale niech organizatorzy uzmysłowią sobie że to uniemozliwia odpoczynek innym ludziom.
Jak potrzeba się wyszaleć do utraty słuchu można iść do lokalu, klubu - obecnie nie ma trudności.
W bloku też można wyprawić imprezę do białego rana ale nie tak aby po 22 nie można było spokojnie spać.
Wolność nie znaczy że mamy być nieopowiedzialni i głupi.
Szacunek okazywany innym nie jest przejawem słabości, uległości ale kultury osobistej.
Mozna sie przeciez bawic ale czy trzeba koniecznie robic to w ten sposob zeby wszyscy inni byli wkurzeni. Moje dziecko na przyklad nie moze spac w dzien bo ciagle ktos cos wierci albo cyklinuje natomiast nie moze w nocy bo ktos baluje. Mi raczej wszystko jedno bo zdarza sie to raczej rzadko. Ale mowie tak teraz kiedy jest cicho. A kiedy ktos znowu urzadzi impreze to znowu bede wk....rzona.
DAJCIE CHOCIAZ DZIECIOM POSPAC, LADNIE PROSZE .
Wiecie, ja mam na to swoją metodę. Idę do mieszkania, z którego dochodzą odgłosy nie pozwalające odpocząć i NA POCZĄTEK PROSZĘ o ściszenie muzyki i innych odgłosów. Za drugim razem OPIER...AM jak święty Michał diabła , jednocześnie informując, że każdym kolejnym razem wezwę policję tudzież straż miejską. A jeśl nie skutkuje - wzywam rzeczonych funkcjonariuszy.
Zdarzyło się, że jednej nocy po kilkukrotnym przebudzeniu się z powodu odgłosów z dziedzińca i godzinnym leżeniu w łóżku bez możliwości zaśnięcia (było między 2 a 3 w nocy) zadzwoniłam po policję, która mimo, że dość szybko przyjechała nie mogła dostać się do klatki (nie znałam numeru mieszkania, w którym balowano). Jednakże będąc dobrą obywatelką pospieszyłam chłopcom z radiowozu na pomoc - wpuściłam do kaltki i wskazałam drzwi paskudnego sąsiada
I będę tak robić za każdym razem, gdy ktoś naruszy spokój w nocy. Mieszkanie w bloku zobowiązuje do poszanowania tego, że inni chcą odpocząć. Jak komuś nie pasuje - może się wynieść do domku. Może po którejś z kolei wizycie miłych panów w mundurach i ukaraniu przez sąd grodzk zrozumie
Z chamstwem trzeba walczyć SKUTECZNIE
a ja nic nie robie. Imprezy w ogóle mi nie przeszkadzają zreszta zlokalizowanie z którego mieszkania jest prawie niemożliwe
Do wiercenia moje dziecko się przyzwyczaiło i w dzien go to nie budzi. za to nie znosze jak ktoś zaczyna wiercić i walic po 20 bo wtedy niestety mały sie budzi i marudzi
Zresztą mieszkajac w bloku w sumie trzeba się przyzwyczaić -nie ma wyjscia.
Wspólnota: Pelikanów
Ulica: Pelikanów
Dołączył: 28 Mar 2005 Posty: 1444
Wysłany: Pon 21 Lis, 2005
Basik, dużo piszesz o niedogodnościach wynikających z mieszkania w bloku ...
Ja odwrócę Twoją wypowiedż - jedną z tych niedogodności jest konieczność zaakceptowania faktu iż ludzie organizują od czasu do czasu imprezy i bawić się.
Oczywiście może to przeszkadzać, ale cóż , takie jest życie w bloku. Nie sądzę żebyś była w tym względzie święta i nigdy ale to nigdy w życiu nie zorganizowała imprezy. Mam wrażenie że punkt widzenia zmienił Ci się wraz z punktem siedzenia.
(zacytuję - jak się komuś nie podoba może się wynieść do domku ) Ja rozumiem Twoje oburzenie, ale apeluję - zrozum i Ty tych którzy od czasu do czasu (zakładam że nie codziennie bo to istotnie grube przegięcie) zorganizują imprezę. Nie samym snem człowiek żyje, zabawa jest konieczna dla zachowania zdrowia psychicznego. Tym bardziej że budynek duży i walcząc ze wszytkimi imprezami, ganiając po wszystkich klatkach jedyne czego się nabawisz to potężna zadyszka. A w dłuższym czasie rozstrój nerwowy i obsesja granicząca z paranoją.
Ja też mieszkam a bloku, też na os. Słowicza i muszę, czy mi się to podoba czy nie, zaakceptować związne z tym pewne niedogodności, w tym imprezy. Apeluję tylko do ich organizatorów - unikajcie organizacji tych hulanek w tzw. Tygodniu. Poprzestańcie na okresie od piątku do niedzieli I wszystko będzie OK .
Basik, dużo piszesz o niedogodnościach wynikających z mieszkania w bloku ...
Ja odwrócę Twoją wypowiedż - jedną z tych niedogodności jest konieczność zaakceptowania faktu iż ludzie organizują od czasu do czasu imprezy i bawić się.
Oczywiście może to przeszkadzać, ale cóż , takie jest życie w bloku. Nie sądzę żebyś była w tym względzie święta i nigdy ale to nigdy w życiu nie zorganizowała imprezy. Mam wrażenie że punkt widzenia zmienił Ci się wraz z punktem siedzenia.
(zacytuję - jak się komuś nie podoba może się wynieść do domku ) Ja rozumiem Twoje oburzenie, ale apeluję - zrozum i Ty tych którzy od czasu do czasu (zakładam że nie codziennie bo to istotnie grube przegięcie) zorganizują imprezę. Nie samym snem człowiek żyje, zabawa jest konieczna dla zachowania zdrowia psychicznego. Tym bardziej że budynek duży i walcząc ze wszytkimi imprezami, ganiając po wszystkich klatkach jedyne czego się nabawisz to potężna zadyszka. A w dłuższym czasie rozstrój nerwowy i obsesja granicząca z paranoją.
Ja też mieszkam a bloku, też na os. Słowicza i muszę, czy mi się to podoba czy nie, zaakceptować związne z tym pewne niedogodności, w tym imprezy. Apeluję tylko do ich organizatorów - unikajcie organizacji tych hulanek w tzw. Tygodniu. Poprzestańcie na okresie od piątku do niedzieli I wszystko będzie OK .
Widzisz M4b, ja rozumiem, że ludzie chcą się czasem zabawić ale uważam, iż można to robić nie przeszkadzając sąsiadom.
Co do urządzania imprez przeze mnie - cóż nigdy nie miałam na to czasu, tak więc punkt widzenia nie zmienił mi się z punktem siedzenia. Jak już koniecznie chciałam poszaleć to szłam do jakiegoś lokalu.
Nie jest też tak, że ganiam za każdym kto urządza imprezę. Musi się "zasłużyć" wyjątkową uciążliwością. Poza tym imprezy weekendowe (piątkowe i sobotnie) staram się znosić choć niechętnie bo bywają bardzo głośne. Urządzanych w tygodniu - nie toleruję
Uważam, że mam pełne prawo do wypoczynku po całym tygodniu wstawania o godz. 5 rano i zasuwania po 10 i więcej godzin (właśnie odczuwam błogostan przebywania na zwolnieniu lekarskim ) Sama szanuję tzw. zasady współżycia społecznego i oczekuję tegoż samego od innych. O obsesję graniczącą z paranoją jakoś zupełnie się nie obawiam
I myślę, że nie jest niestosowne np. to, że chciałabym we własnym mieszkaniu słyszeć radio, które sobie niegłośno nastawiam zamiast "rąbanki" od sąsiada.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum