W związku z koniecznością wystąpienia przez WM "Poduszkowiec" do Wojewódzkiego Sądu Admnistracyjnego ze skargą na decyzję Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego z dnia 07.07.2006r. utrzymującą w mocy decyzję Wojewody Mazowieckiego z dnia 24.04.2006r. stwierdzającą nieważność pozwolenia na budowę naszego bloku Zarząd zwraca się do właścicieli lokali z prośbą o jak najszybsze zgłaszanie się do biura (w klatce 7c) w godzinach urzędowania administratora (wywieszonych w gablotach) w celu podpisania uchwały o wystąpieniu ze skargą oraz udzieleniu Zarządowi pełnomocnictwa do reprezentowania Wspólnoty w tej sprawie i do wynajęcia prawnika (który poprowadzi sprawę przed sądem).
Głosowanie będzie się również odbywać w drodze indywidualnego zbierania głosów przez członków Zarządu, którzy odwiedzą Państwa w Waszych lokalach.
Ze względu jednak na okres wakacyjny - i związane z tym wyjazdy niektórych członków Zarządu - uprasza się o osobiste zgłaszanie się w celu podpisania uchwały tak, by możliwe było dotrzymanie terminu na złożenie skargi (17.08.2006 ).
Jak najwcześniejsze podjęcie uchwały jest bardzo istotne, gdyż bez niej nie będziemy mogli zawrzeć umowy z prawnikiem, który również będzie potrzebwał czasu na sporządzenie skargi.
Jak można podpisać uchwałę godząc się , że poniesie się koszty adwokata nie znając ich. Zarząd nie przedstawił nam ewentualnych kosztów. Podpisywanie takich dokumentów w ciemno naraża mieszkańców na różnego rodzaje malwersacje.
To tak jak podpisać umowę z firmą remontową w której jest napisane, że wyrementują nam mieszkanie a my poniesiemy wszelkie koszty,( nie przedstawiając nam kosztorysu )jaką mamy gwarancje, że remont zostanie przeprowadzony zgodnie z naszymi oczekiwaniami.
Co do sprawy merytorycznej uchwały, po konsultacji z prawnikiem uzyskałam odpowiedź , że nie powinniśmy być stroną w tej sprawie. Wszystkie sprawy związne z prawomocnymi postanowieniami odnośnie budynku poowinny odbywać się na szczeblu administracyjnym, która jest za to całkowicie odpowiedzialna.
Dlaczego inne wspólnoty nie występują do Sadu w tej sprawie , czyżby były mniej odpowiedzialne, głupsze? Nie, one nie narażają swoich członków na bezsensowne koszty.
Sami sobie zakładamy pętle na szyje. Za chwile będziemy składać się na dokumentacje techniczną , którą trzeba będzie zrobić a koszt wynosi dużo więcej niż budowa kotłowni.
Dlaczego nikt jeszcze nie złożył do Sądu wniosku o zwrot pieniędzy która De Silva zagarnęła od nas bezprawnie. A może bedziemy czekać jak prawnicy Jednośc aż się sprawa przedawni, aby nic nie dostać. Jak narazie to widze tylko próby pompowania kasy od nas. Za zwrot częsci naszych pieniędzy z De silvy będą wymieniane dzrwi na klatkach, mamy składać się na kotłownie, za chwile pewnie będziemy składać się na realizacje dokumentacji technicznej no i teraz jeszcze koszty prawników , których my mieszkańcy nie znamy, bo nam nikt nie podał. Najwyrażniej widać , że w Poduszkowcy mieszkają bardzop majętni ludzie z których można doić kasę.
Jak można podpisać uchwałę godząc się, że poniesie się koszty adwokata nie znając ich. Zarząd nie przedstawił nam ewentualnych kosztów. Podpisywanie takich dokumentów w ciemno naraża mieszkańców na różnego rodzaje malwersacje.
Nie chcesz - nie podpisuj, tylko żebyś potem nie mówiła, że wszystkiemu winien Zarząd. Zarząd nie przedstawił ewentualnych kosztów, ponieważ przepisy dotyczące wynagrodzeń dla adwokatów czy radców prawnych prowadzących sprawy sądowe określają li tylko STAWKI MINIMALNE. Dobry prawnik, którego potrzebujemy, z pewnością weźmie więcej niż minimum, dlatego, że jest dobry. Kwotę wynagrodzenia będzie można ustalić po przedstawieniu prawnikowi całości dokumentacji. Żaden prawnik nie będzie marnował czasu na rozmowy z zarządem, który nie posiada upoważnienia do wystąpienia w danej sprawie do sądu i do ustanowienia pełnomocnika procesowego.
Członkowie Zarządu - jako mieszkańcy "Poduszki" a nie ludzie z zewnątrz - również są zainteresowani uzyskaniem oczekiwanego rezultatu i poniesieniem przy tym jak najniższych kosztów. Plan gospodarczy po uwzględnieniu w nim kosztów postępowania i tak będzie musiał być zatwierdzony uchwałą Wspólnoty.
Do Twoich insynuacji (dotyczących malwersacji) nie będę się odnosić, bo mogłabym być nieprzyjemna. Powiem tylko tyle - jest to poniżej poziomu
aneta napisał/a:
Co do sprawy merytorycznej uchwały, po konsultacji z prawnikiem uzyskałam odpowiedź , że nie powinniśmy być stroną w tej sprawie. Wszystkie sprawy związne z prawomocnymi postanowieniami odnośnie budynku poowinny odbywać się na szczeblu administracyjnym, która jest za to całkowicie odpowiedzialna.
Co oznacza, że nie powinniśmy być stroną w tym postępowaniu? To permamentna bzdura. My JESTEŚMY w nim STRONĄ, bo w naszym interesie leży, by decyzja o stwierdzeniu nieważności nie uprawomocniła się. Nie zdajesz sobie sprawy z konsekwencji prawomocności tej decyzji - jeśli się uprawomocni to po pierwsze nadzór budowlany może na nas (tak, na nas, bo jesteśmy właścicielami!!!) nałożyć kary, które z tego co mi wiadomo są niemałe, a po drugie budowa własnej kotłowni zostanie wstrzymana do czasu przeprowadzenia procedury legalizacji budynku (na nasz koszt - żebyś nie miała wątpliwości), która będzie kosztować kilkaset tysięcy złotych (ok. 500 tys. lub więcej).
aneta napisał/a:
Dlaczego inne wspólnoty nie występują do Sadu w tej sprawie , czyżby były mniej odpowiedzialne, głupsze? Nie, one nie narażają swoich członków na bezsensowne koszty.
Inne wspólnoty przede wszystkim nie odwoływały się od decyzji o stwierdzeniu nieważności ich pozwoleń na budowę - co jest sporym błędem - stąd też nie miały prawa skarżyć do sądu decyzji utrzymujących w mocy stwierdzenie nieważności. I właśnie w ten sposób narażają swoich mieszkańców na koszty, bo za legalizację budynku zapłacą najpierw właściciele, którzy będą wówczas mogli sądzić się o odszkodowanie z tego tytułu.
aneta napisał/a:
Sami sobie zakładamy pętle na szyje. Za chwile będziemy składać się na dokumentacje techniczną , którą trzeba będzie zrobić a koszt wynosi dużo więcej niż budowa kotłowni..
Sytuacja, o której piszesz będzie miała miejsce, jeśli pozwolimy żeby uprawomocniła się decyzja stwierdzająca nieważność pozwolenia na budowę.
aneta napisał/a:
Dlaczego nikt jeszcze nie złożył do Sądu wniosku o zwrot pieniędzy która De Silva zagarnęła od nas bezprawnie. A może bedziemy czekać jak prawnicy Jednośc aż się sprawa przedawni, aby nic nie dostać. Jak narazie to widze tylko próby pompowania kasy od nas. Za zwrot częsci naszych pieniędzy z De silvy będą wymieniane dzrwi na klatkach, mamy składać się na kotłownie, za chwile pewnie będziemy składać się na realizacje dokumentacji technicznej no i teraz jeszcze koszty prawników , których my mieszkańcy nie znamy, bo nam nikt nie podał. Najwyrażniej widać , że w Poduszkowcy mieszkają bardzop majętni ludzie z których można doić kasę.
Gdybyś wykazała choć trochę inicjatywy i zadzwoniła do administracji dowiedziałabyś się, że DSH - po długich bojach i oczekiwaniu - zwrócił nam pieniądze. Właśnie za te pieniądze - zgodnie z uchwałą - w najbliższym czasie zostaną wymienione drzwi wejściowe do klatek.
Nie wiem o jakim "pompowaniu pieniędzy" piszesz. A kto niby ma zapłacić za naszą kotłownię??? Deweloper ma jedynie obowiązek zapewnić dla budynku węzeł cieplny a nie kotłownię - i to akurat MH zrobił. A budowa własnej kotłowni ma nas uniezależnić od sąsiedniej wspólnoty, ktora zdziera z nas za ciepło większe pieniądze niż koszty wytworzenia tego ciepła (mniej więcej dwa razy wyższe niż płacą "Pelikany"). Jeśli mieszkańcy nie zgodzą się na zaskarżenie do WSA decyzji GINB, to dość szybko będziemy musieli zapłacić za stworzenie dokumentacji i całą procedurę legalizacyjną. Wolny wybór. Żale możesz wylewać pod adresem naszego kombinatorskiego dewelopera i skorumpowanych (bo nie wierzą, że tylko niedouczonych urzędników).
A tak najzwyczajniej w świecie czepiasz się, w dodatku "odwracając kota góry ogonem".
Jakoś nie widziałam, żebyś się wyrywała do pracy w Zarządzie. Masz ochotę zrobić coś dla Wspólnoty? Zapraszamy.
Owszem pomoge, przy przeprowadzeniu kontroli we wspólnocie i przejrzeniu wszystkich papierów nie tylko w kwestii księgowej ale także prawnej w asyście biegłego rewidenta i prawnika. To chyba będzie najprostsze wyjście . Bo nie ma sensu prowadzić rozmów na forum, najlepiej się spotkać i wszelkie wątpliwości załatwić na miejscu z pomocą fachowców.
Inne wspólnoty przede wszystkim nie odwoływały się od decyzji o stwierdzeniu nieważności ich pozwoleń na budowę - co jest sporym błędem - stąd też nie miały prawa skarżyć do sądu decyzji utrzymujących w mocy stwierdzenie nieważności. I właśnie w ten sposób narażają swoich mieszkańców na koszty, bo za legalizację budynku zapłacą najpierw właściciele, którzy będą wówczas mogli sądzić się o odszkodowanie z tego tytułu.
Owszem pomoge, przy przeprowadzeniu kontroli we wspólnocie i przejrzeniu wszystkich papierów nie tylko w kwestii księgowej ale także prawnej w asyście biegłego rewidenta i prawnika. To chyba będzie najprostsze wyjście . Bo nie ma sensu prowadzić rozmów na forum, najlepiej się spotkać i wszelkie wątpliwości załatwić na miejscu z pomocą fachowców.
Kontrolować to trzeba umieć, a mam wrażenie, że potrafisz tylko narzekać
Ciekawe czy czysty papier do ksero też będziesz przeglądać
Poza tym czemu nie kontrolujesz na bieżąco działań zarządu i administracji (bo rozumiem, że to miałaś na myśli pisząc o kontroli "we wspólnocie")??? Przecież skoro jesteś właścicielem lokalu masz prawo wglądu do całej dokumentacji.
Postawa Twoja i Tobie podobnych poprostu mnie "obezwładnia". Szczęśliwie, wiem że najważniejsze jest nasze wspólne dobro, bo w przeciwnym wypadku już dawno zostawiłabym zajmowanie się sprawami naszej Wspólnoty.
Masz rację Gawron, ale Gmina poniesie je - jak pisałam - dopiero ostatecznie. Najpierw zapłacą właściciele lokali, a pieniądze odzyskają dopiero po długotrwałym procesie o odszkodowanie.
Masz rację Gawron, ale Gmina poniesie je - jak pisałam - dopiero ostatecznie. Najpierw zapłacą właściciele lokali, a pieniądze odzyskają dopiero po długotrwałym procesie o odszkodowanie.
IMHO tak nie bedzie....
jezeli gnima nie zaplaci i mieszkancy tez nie zaplaca to gmina bedzie musiala nas wysiedlic a nie moze wysiedlic na ulice bez zwrotu kasy i tymczasowego zapewnienia lokalu zastepczego...
jak policzysz koszty wysiedlenia i koszty legalizacji to zauwazysz co jest korzystniejsze dla gminy....
shadow=darkred]Gdybyś wykazała choć trochę inicjatywy i zadzwoniła do administracji dowiedziałabyś się, że DSH - po długich bojach i oczekiwaniu - zwrócił nam pieniądze. Właśnie za te pieniądze - zgodnie z uchwałą - w najbliższym czasie zostaną wymienione drzwi wejściowe do klatek[/shadow]. O tym wiem od dawna, nie mam nic przeciwko wymianie drzwi i budowie kotłowni.
Byłabym głupia gdyby w tej chwili wydawała pieniądze na porady prawników, żeby robić sobie koło pióra. De Silva nie jest dobrą ciocią która rozdaje pieniądze od tak sobie. Są to pieniądze zarówno moje jak i twoje oraz innych mieszkańców. Czyli de facto wymiana drzwi jest robiona z naszej kieszeni - to tak w kwestii formalnej. Drzwi trzeba wymienić i nie ma o czym tutaj dyskutować
Kontrolować to trzeba umieć, a mam wrażenie, że potrafisz tylko narzekać
Ciekawe czy czysty papier do ksero też będziesz przeglądać
Poza tym czemu nie kontrolujesz na bieżąco działań zarządu i administracji (bo rozumiem, że to miałaś na myśli pisząc o kontroli "we wspólnocie")??? Przecież skoro jesteś właścicielem lokalu masz prawo wglądu do całej dokumentacji.
co do kontrolowania to chciałam Ci tylko powiedzieć, że ja mam takie pojęcie o kontrolowaniu jak ty o prawie budowlanym. W związku z powyższym, bo tego chyba nie doczytałaś zrobie to w asyście prawnika i rewidenta, czyli kompetentnych osób.
No własnie nie kontrolowałam poczynań zarządu, dlatego zrobie to teraz i zapewniam że zrobie to skrupulatnie. Mam nadzieje, ze wszystkie uchwały zostały podpisane przez właścicieli lokali posiadających akty notarialne, bo na zebraniach nie widziałam, żeby ktokolwiek z zarządu to sprawdzał.
Jak można podpisać uchwałę godząc się , że poniesie się koszty adwokata nie znając ich. Zarząd nie przedstawił nam ewentualnych kosztów. Podpisywanie takich dokumentów w ciemno naraża mieszkańców na różnego rodzaje malwersacje.
Może malwersacje to za duże słowo, ale zgadzam się generalnie z Anetą. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że ustanawiam pełnomocnika ( w tym wypadku Zarząd ) z prawem dla niego do ustalania dalszych pełnomcnictw, za które ja poniosę koszty nie znając ich dziś... Jeżeli zatem Zarząd wynajmie kancelarię za, przykładowo, milion złotych, wówczas koszty będą musieli ponieść mieszkańcy, którzy głosując za uchwałą godzą się na nie, nie znając nawet hipotetycznej ich wyskości !! Uważam, że rzeczywiste koszty, które musimy ponieść w ww. sprawie powinny być znane z góry i zaakceptowane w uchwale.
Koszty postępowania to koszty postępowania. Na nie nie wpływu ani Zarząd ani mieszkańcy. Mi chodzi o nieznane w chwili podejmowania uchwały koszty obsługi prawnej tegoż postępowania...
Koszty postępowania to koszty postępowania. Na nie nie wpływu ani Zarząd ani mieszkańcy. Mi chodzi o nieznane w chwili podejmowania uchwały koszty obsługi prawnej tegoż postępowania...
Koszty obsługi prawnej to również koszty postępowania. Na stronie do której link podałam znajdziesz również przepisy dotyczące wynagrodzeń adwokatów - zgodnie z nimi minimalna stawka dla postępowania sądowoadministracyjnego w I instancji wynosi 240 zł, zaś w II instancji - 120 zł. A ile weźmie prawnik to będzie kwestia zwyczajowego wynagrodzenia w tego rodzaju sprawach i negocjacji. Z pewnością dobry prawnik weźmie więcej niż byle jaki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum