Już dwa razy miałem taką sytuację, że w niedziele rano tzn ok. 12 godziny dzwoni ktoś domofonem i chce pozozmawiać ze mną o przyszłości czy coś takiego . Jako, że nie byłem w stanie porozmawiać, delikatnie go spławiłem
Może ktoś z was miał podobną sytyacje ?
modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Nie 15 Sty, 2006
Tak słyszłam domofon około 11.00, ale spałam i zanim podniosłam słuchawkę, nikt już sie nie odzywał...Jednak, kiedy tylko słyszę, że zaczynaja "nawijkę" na temat wiary ...dziękuję i zamykam drzwi.
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
Wspólnota: Pelikanów
Ulica: Pelikanów
Dołączył: 26 Mar 2005 Posty: 946
Wysłany: Sro 18 Sty, 2006
Marcin-626 napisał/a:
Może i masz racje, ale według mnie to produkt jest troche mało sprzedajny
Ależ bardzo dobrze sprzedajny - z każdym rokiem Świadkowie są coraz liczniejsi. I chociaż też mnie czasami denerwuje ich namolność, doceniam ich zdeterminowanie oraz zaangażowanie. Z ręką na sercu - ilu katolików potrafi poświęcić swój wolny czas na kwestie wiary i aktywnie starać się nawrócić innych? Większośc poprzestaje na niedzielnej mszy 'odbębnionej' z obowiązku - a wielu nawet i tego nie robi.
_________________ --
drew
[ this text is umop apisdn ]
Wspólnota: Pelikanów
Ulica: Pelikanów
Dołączył: 26 Mar 2005 Posty: 946
Wysłany: Sro 18 Sty, 2006
CRICKET napisał/a:
drew napisał/a:
z każdym rokiem Świadkowie są coraz liczniejsi
Skąd kolega ma takie dane?
A gdzieś czytałem. Ale źródła Ci nie podam, bo nie pamiętam. Zresztą nie zależy mi na udowadnianiu tej tezy, bo nie mam w tym żadnego celu.
Świadkowie ani mnie grzeją, ani ziębią. Kilkukrotnie z nimi rozmawiałem i o ile nie zgadzam się generalnie z ich punktem widzenia, uznałem to za pewne ćwiczenie intelektualno-moralne. Takie spojrzenie pod innym kątem na Pismo, wiarę i ich korelacje z naszym życiem. I chociaż nie było to zbyt ciężkie ćwiczenie (większość Świadków ma przygotowane gotowe odpowiedzi i cytaty jednak nie jest w stanie dokonywać własnych przemysleń i dochodzić do własnych wniosków) o tyle zawsze taka rozmowa to było coś bogatszego intelektualnie i duchowo niż obejrzenie "śmiechu warte" czy teleturnieju "miliarderzy".
_________________ --
drew
[ this text is umop apisdn ]
modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Sro 18 Sty, 2006
drew napisał/a:
Ależ bardzo dobrze sprzedajny - z każdym rokiem Świadkowie są coraz liczniejsi. I chociaż też mnie czasami denerwuje ich namolność, doceniam ich zdeterminowanie oraz zaangażowanie. Z ręką na sercu - ilu katolików potrafi poświęcić swój wolny czas na kwestie wiary i aktywnie starać się nawrócić innych? Większośc poprzestaje na niedzielnej mszy 'odbębnionej' z obowiązku - a wielu nawet i tego nie robi.
Wiara nie polega na tym, że się kogoś nawraca, tymbardziej w wolnej chwili (to jest nagabywanie). Wiarę można krzewić, ale nie można jej zyskac za namową. To jest tak jak z ziarnem rzuconym na ziemię - 90% z nich uschnie ponieważ padnie na "suchy" grunt, a 10% się zakorzeni, bo gleba będzie poddatna...
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
Ostatnio zmieniony przez modliszka Sro 18 Sty, 2006, w całości zmieniany 1 raz
!!!NEMESIS!!! totalny rekordzista Say my name bitch!
Wspólnota: Pelikanów
Ulica: Pelikanów
Dołączył: 26 Mar 2005 Posty: 946
Wysłany: Sro 18 Sty, 2006
modliszka napisał/a:
Wiara nie polega na tym, że się kogoś nawraca, tymbardziej w wolnej chwili (to jest nagabywanie). Wiarę można krzewić, ale nie można jej zyskac za namową.
Wiara nie polega oczywiście na tylko-li na nawracaniu. Ale nawracanie innych jest jednym z czynów, które powinny być wskazane przez Twoją wiarę. Jeśli Twoja wiara jest dobra i każe dzielić się z innymi dobrem - każe Ci się dzielić także nią samą. Aby dać komuś szansę uczestniczenia w Twojej wierze, musisz pozwolić mu ja poznać. Możesz oczywiście swoimi czynami dawać świadectwo wierze i czekać, aż ktoś zainteresuje się i przyjdzie zapytawszy "Podziwiam Twoje czyny i wiem, że wynikają z Twojej Wiary - opowiedz mi o niej". Możesz także aktywnie 'zainicjować' taką rozmowę - wtedy Ty odejdziesz i powiesz "pozwól, że opowiem Ci o mojej wierze".
Wiem, drugi sposób odbieramy jako namolność. Ale popatrzmy na to jak na sytuację, gdy Ty wiesz jak grabić liście w ogródku a Twój sąsiad męczy się i męczy i mu nie wychodzi. Możesz czekać, aż podejdzie i się zapyta jak to robić efektywnie, ale 'po ludzku' jest podejść samemu i zaproponować pomoc, nieprawdaż?
A teraz pytanie o definicję: Czym się różni krzewienie wiary od nawracania? Bo pierwsze jest według Ciebie OK a drugie polega na nagabywaniu. Czy księża misjonarze w Afryce nagabują? Pomijam fakt, że oni poza nawracaniem robią dużo innych pożytecznych rzeczy a Świadkowie tylko nawracają. Ale z drugiej strony działają w innych warunkach. Tyle się mówi o laicyzacji Europy, o tym, jak bogate społeczeństwa odchodzą od wiary. Być może niedługo nam bardziej niż Afrykanom czy Indianom potrzebna będzie praca misyjna. We Francji kościoły stoją puste, często brak nawet księdza by w nim odprawiać mszę. W takiej sytuacji czasami się zastanawiam, czy oddolna 'metoda misjonarska' Świadków nie jest uzasadniona i czy nie powinna mieć odpowiednika np. w katolicyźmie...
Ot, taka swobodna dywagacja.
modliszka napisał/a:
To jest tak jak z ziarnem rzuconym na ziemię - 90% z nich uschnie ponieważ padnie na "suchy" grunt, a 10% się zakorzeni, bo gleba będzie poddatna...
Ale ziarno trzeba rzucić. Czyli przekazać podstawowe informacje o wierze. A obecnie, będąc zalani zewsząd wszelaką informacją, aby jedna z nich się przebiła, musi czymś się wyróżniać. Na przykład natarczywością przekazu
p.s. Wiem, że jestem tutaj adwokatem diabła - wiem, że wielu Świadkowie zaszli swoją natarczywością za skórę. Ja na przykład mam do nich niechęć ze względu na agresywną postawę wobec Kościoła Katolickiego. Ale tak jak napisałem, doceniam bezinteresowne zaangażowanie tych ludzi w imię wiary. Przecież oni za to chodzenie po domach nie dostają pieniędzy! I nawet jeśli jest to jakiś przejaw fanatyzmu, to ja wolę tysiąc razy taki fanatyzm, który polega na zmuszaniu do dyskusji i przemyśleń, niż taki, który wysadza ludzi w powietrze.
_________________ --
drew
[ this text is umop apisdn ]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum