Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 27 Mar 2005 Posty: 754
Wysłany: Sro 30 Mar, 2005
Najbliższa sobota to 2.04.
Jeśli komuś odpowiada, ja mogę się dołączyć...
Tylko, nie dam rady zapewnić rękawiczek jednorazowych... dyżur mam dopiero w niedzielę...
A tak z podobnej beczki... Potrzebuję kogoś, kto mógłby mnie przy okazji (po ówcześniejszym uzgodnieniu) podrzucić na strusią... z Auchana lub Geanta... Muszę kupić ok. 100-120 litrów ziemi, żeby podsypać różom i drzewkom obok śmietnika. Mimo szczerych chęci... nie dam rady tego przynieść, ani przewieźć autobusem...
A tak z podobnej beczki... Potrzebuję kogoś, kto mógłby mnie przy okazji (po ówcześniejszym uzgodnieniu) podrzucić na strusią... z Auchana lub Geanta... Muszę kupić ok. 100-120 litrów ziemi, żeby podsypać różom i drzewkom obok śmietnika. Mimo szczerych chęci... nie dam rady tego przynieść, ani przewieźć autobusem...
Pigułko, ja mogę, nie po to mamy kombi by tylko za wózkarnię robiło.
Napis na waszym śmietniku tak mnie ujął, że postuluję o umieszczenie go wszędzie, najlepiej na oknach lub parapetach co poniektórych sąsiadów. Albo, jak proponuje Marcin wysiać to z kolorowych kwiatków na trawniku.
_________________ "MYŚLĘ SOBIE, ŻE TA ZIMA KIEDYŚ MUSI MINĄĆ,
ZAZIELENI SIĘ, UROŚNIE KILKA DRZEW..."
"NAJPIERW SIĘ ROZEJRZYJ, POTEM SIĘ ROZEDRZYJ" Marcin
Ostatnio zmieniony przez Jagatha Sro 06 Kwi, 2005, w całości zmieniany 1 raz
Niepokornym i nieprzestrzegającym wyhaftować ów śliczny napisik na kurteczkach. Recydywistom - wynitować na samochodzikach... Albowiem na trawnikach znów resztek żarcia jak dla kompanii wojska...
Wspólnota: Pelikanów
Ulica: Pelikanów
Dołączył: 26 Mar 2005 Posty: 946
Wysłany: Wto 05 Kwi, 2005
Marcin napisał/a:
Niepokornym i nieprzestrzegającym wyhaftować ów śliczny napisik na kurteczkach. Recydywistom - wynitować na samochodzikach... Albowiem na trawnikach znów resztek żarcia jak dla kompanii wojska...
Można prosic o cytat, bo najbliższy spacer po osiedlu umożliwiający własnooczną percepcję przewidywany jest za dwa miesiące...?
_________________ --
drew
[ this text is umop apisdn ]
Niepokornym i nieprzestrzegającym wyhaftować ów śliczny napisik na kurteczkach. Recydywistom - wynitować na samochodzikach... Albowiem na trawnikach znów resztek żarcia jak dla kompanii wojska...
Można prosic o cytat, bo najbliższy spacer po osiedlu umożliwiający własnooczną percepcję przewidywany jest za dwa miesiące...?
Jeśli przekręcę, niech mnie kto (np. autor) poprawi :
"Człowieku, nie rozrzucaj chleba wokół śmietnika. Chcesz karmić ptaszki, kup sobie kury."
Istnieje oczywiście ryzyko takiej propozycji. Ktoś może wpaść na pomysł hodowania kur .... na balkonie. Albo w tymże śmietniku.
_________________ "MYŚLĘ SOBIE, ŻE TA ZIMA KIEDYŚ MUSI MINĄĆ,
ZAZIELENI SIĘ, UROŚNIE KILKA DRZEW..."
"NAJPIERW SIĘ ROZEJRZYJ, POTEM SIĘ ROZEDRZYJ" Marcin
No, ja mogę się pochwalić dwoma udanymi "interwencjami" bezpośrednimi. Sympatyczny właściciel jamniczki z piłeczką już nie karmi gołąbków przy placu zabaw. A i Pani z pierwszego piętra nie dokarmia już ptaszyn. Praca oddolna jednak daje rezultaty.
Nie do każdego da się jednak dotrzeć - trzeba by złapać takiego w trakcie "akcji" wywalania na trawnik i poprosić by tego więcej nie robił. Powiedzcie, jak dotrzeć do autora przypalobych buraków (tak na oko ze dwa kilo, całe, w łupinach). Albo jak uświadomić Paniusię z Poduszki, by po umyciu podłóg w swoim M-ileśtam zawartości wiadereczka nie wylewała za okno? Z trzeciego piętra? Na trawnik? Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby jej okna wychodziły na wewnetrzną "studnię", bądź na chodniki na zewnątrz.
_________________ "MYŚLĘ SOBIE, ŻE TA ZIMA KIEDYŚ MUSI MINĄĆ,
ZAZIELENI SIĘ, UROŚNIE KILKA DRZEW..."
"NAJPIERW SIĘ ROZEJRZYJ, POTEM SIĘ ROZEDRZYJ" Marcin
Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączył: 28 Mar 2005 Posty: 2105
Wysłany: Sro 06 Kwi, 2005
Jagatha napisał/a:
Powiedzcie, jak dotrzeć do autora przypalobych buraków (tak na oko ze dwa kilo, całe, w łupinach). Albo jak uświadomić Paniusię z Poduszki, by po umyciu podłóg w swoim M-ileśtam zawartości wiadereczka nie wylewała za okno? Z trzeciego piętra? Na trawnik? Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby jej okna wychodziły na wewnetrzną "studnię", bądź na chodniki na zewnątrz.
hmm, marzy mi się frima ochroniarska z monitoringiem osiedla za pomocą kamer ... nie musiałoby tego być tak dużo i też drogo by nie wyszło ... a ileż bezpieczniej
woweq totalny rekordzista to kluczyk czy szczoteczka?
Dołączyła: 26 Mar 2005 Posty: 1930
Wysłany: Sro 06 Kwi, 2005
znam autora tekstu o kurach i dokarmianiu
i bardzo dobrze, ze taki napis jest (chyba jeszcze jest?)
jak to potem wyglada - pobojowisko. Czy nie lepiej po prostu jakies male karmniki postawic czy jakos tak?
znam autora tekstu o kurach i dokarmianiu
i bardzo dobrze, ze taki napis jest (chyba jeszcze jest?)
Autorowi proszę przekazać moje gratulacje.
Cytat:
jak to potem wyglada - pobojowisko. Czy nie lepiej po prostu jakies male karmniki postawic czy jakos tak?
O litości! Nigdy w życiu. To juz chyba lepsze te kury.
A tak poważnie, to od karmienia ptaszków to są parki. I tam ptaszków miejsce. Jak kto chce zobaczyć jak wygląda dewastacja przez gołębie - zapraszam do obejrzenia mieszkania przy Albatrosów bodaj 12 (od strony parkingu). Ten istny gołębnik napawa mnie grozą ilekroć tamtędy przechodzę. Na podobną katastrofę zanosiło sie przy Strusiowym placu zabaw. Pewien sympatyczny pan (naprawdę, ten pan jest sympatyczny ) dokarmiał tam podczas spaceru gołąbki i inne ptaszki. Gołąbki głupie (niestety) nie są i szybko się nauczyły, iż nie trzeba nigdzie latać po okolicy, wystarczy poczekać, a jadło samo do nich przyjdzie. W trakcie tego czekania srały sobie od niechcenia. A, że czasem czekały długo, to i srały dużo. Kobiecinka na której to oknie wypatrywały karmiciela wpadała już w rozpacz, bo łajno musiała zmywać przynajmniej raz na dwa tygodnie (niezależnie od pory roku), bo zza guana świata już nie było widać. Do tego dochodzi ilość okien, bo udawało im się trafić kupą w dwie kondygnacje okien (trzecie i czwarte piętro) - swoją drogą zdolne bestie. Ja to się kobitce dziwię, bo już bym dawno do człowieka na jej miejscu przemówiła. A ta bida tylko chodziła i się skarżyła na te zasrańce. Na szczęście pan po mojej prośbie karmi ptaszki już poza osiedlem.
Tak więc apeluję do wszystkich, słoninkę dla sikorki - proszę bardzo. Ale karmniki - to chyba nie na osiedlu.
_________________ "MYŚLĘ SOBIE, ŻE TA ZIMA KIEDYŚ MUSI MINĄĆ,
ZAZIELENI SIĘ, UROŚNIE KILKA DRZEW..."
"NAJPIERW SIĘ ROZEJRZYJ, POTEM SIĘ ROZEDRZYJ" Marcin
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum