Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączył: 28 Mar 2005 Posty: 2105
Wysłany: Wto 17 Maj, 2005
Marcin napisał/a:
A o co zakładzik? Że będą tak rozbieżne jak tylko się da? Zarządy się zmieniają, wersje również, poduszka patrzy na całość z przeciwnej strony okopów...
ja bym się raczej postarał, aby były maksymalnie ZBIEŻNE, i wiem Marcinie, że jakbyś się postarał to byśmy taką wersję komponowali ... pytanie czy Ci na tym zależy ... bo ja widzę, że wielu osobom zależy na mąceniu i biciu piany, zamiast na kompromisach ...
modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Wto 17 Maj, 2005
Marcin napisał/a:
To ja wybieram męską. Ale musi być wieczorowa. I nie będę depilował nóg - to od razu mówię. W razie przegranej. Której się nie spodziewam.
no wloski na nogach dodadza pikanterii, ale paparazzi idzie z nami, bo to wyczyn nie byle jaki
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
A o co zakładzik? Że będą tak rozbieżne jak tylko się da? Zarządy się zmieniają, wersje również, poduszka patrzy na całość z przeciwnej strony okopów...
ja bym się raczej postarał, aby były maksymalnie ZBIEŻNE, i wiem Marcinie, że jakbyś się postarał to byśmy taką wersję komponowali ... pytanie czy Ci na tym zależy ... bo ja widzę, że wielu osobom zależy na mąceniu i biciu piany, zamiast na kompromisach ...
To zależy co kto rozumie przez kompromis. Wypięcie "odwrotnej strony" by wszyscy w nią kopali, ku zadowoleniu niektórych kompromisem nie jest. Ja mam dość sztywny kark. I własne zdanie. I to się zazwyczaj nie podoba.
Zależy mi na porozumieniu w duchu "win-win". Nie na kompromisie. Kompromis oznacza negocjacyjną porażkę obu stron.
modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Wto 17 Maj, 2005
Marcin napisał/a:
Ej, uściślijmy - w sukience idzie przegrany.
Modliszka - bez garnituru.
ja tylko adbitrem mam byc w tej grze a Wy juz ciszki, na mnie szarpiecie
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
A o co zakładzik? Że będą tak rozbieżne jak tylko się da? Zarządy się zmieniają, wersje również, poduszka patrzy na całość z przeciwnej strony okopów...
ja bym się raczej postarał, aby były maksymalnie ZBIEŻNE, i wiem Marcinie, że jakbyś się postarał to byśmy taką wersję komponowali ... pytanie czy Ci na tym zależy ... bo ja widzę, że wielu osobom zależy na mąceniu i biciu piany, zamiast na kompromisach ...
To zależy co kto rozumie przez kompromis. Wypięcie "odwrotnej strony" by wszyscy w nią kopali, ku zadowoleniu niektórych kompromisem nie jest. Ja mam dość sztywny kark. I własne zdanie. I to się zazwyczaj nie podoba.
Zależy mi na porozumieniu w duchu "win-win". Nie na kompromisie. Kompromis oznacza negocjacyjną porażkę obu stron.
nie do konca tak rozmowy przebiegaja Marcinie -- nie do konca... zasada szlachetna, ale jakos w zycie nie wcielona... niestety
Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączył: 28 Mar 2005 Posty: 2105
Wysłany: Wto 17 Maj, 2005
Marcin napisał/a:
To zależy co kto rozumie przez kompromis. Wypięcie "odwrotnej strony" by wszyscy w nią kopali, ku zadowoleniu niektórych kompromisem nie jest. Ja mam dość sztywny kark. I własne zdanie. I to się zazwyczaj nie podoba.
Zależy mi na porozumieniu w duchu "win-win". Nie na kompromisie. Kompromis oznacza negocjacyjną porażkę obu stron.
może złego określenia użyłem, chodziło mi o porozumienie i wspólne doprecyzowanie określonej, jednej, wspólnej wersji ...
ale przy okazji dowiedziałem się jakie masz podejście do "kompromisu" i to nie było optymistyczne, podobnie jak "sztywny kark" bo to znaczy, że niewiele będzie można z Tobą ustalić, a jedynie dowiedzieć się jaka jest Twoja niezmienna wersja na jakikolwiek temat ..
Arbitrem ustanowiłaś się sama i jako tak a musisz niestety dopasować się do reguł gry. Ja nic szarpać nie zamierzam (w końcu ma ich nie być, nieprawdaz?) a temat konkursu proponuję przenieść do landrynki, bo tu chyba rozmydlamy nieco wątek główny...
To zależy co kto rozumie przez kompromis. Wypięcie "odwrotnej strony" by wszyscy w nią kopali, ku zadowoleniu niektórych kompromisem nie jest. Ja mam dość sztywny kark. I własne zdanie. I to się zazwyczaj nie podoba.
Zależy mi na porozumieniu w duchu "win-win". Nie na kompromisie. Kompromis oznacza negocjacyjną porażkę obu stron.
może złego określenia użyłem, chodziło mi o porozumienie i wspólne doprecyzowanie określonej, jednej, wspólnej wersji ...
ale przy okazji dowiedziałem się jakie masz podejście do "kompromisu" i to nie było optymistyczne, podobnie jak "sztywny kark" bo to znaczy, że niewiele będzie można z Tobą ustalić, a jedynie dowiedzieć się jaka jest Twoja niezmienna wersja na jakikolwiek temat ..
Do kompromisu rozumianego w duchu rozlicznych wątków tego forum podejście mam takie jak podejrzewasz. Co oznacza że mam swoje zdanie i będę go bronił - wiem - w oczach niektórych to przywara. Niestety, nic nie poradzę. Niezmienną i niemodyfikowalną wersję poglądów miewają jedynie idioci - mam nadzieję że do nich nie należę. Z drugiej strony wszakże - kompromis nie jest dla mnie celem nadrzędnym i samym w sobie. Nie zawrę niekorzystnej umowy tylko dlatego by być lubiany. Jeśli przy okazji realizacji moich celów strona druga może zrealizować własne - to jest właśnie win-win. Niemniej jednak "przy okazji realizacji moich celów"... Życie, Panie Dobrodzieju.
modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Wto 17 Maj, 2005
Marcin napisał/a:
Arbitrem ustanowiłaś się sama i jako tak a musisz niestety dopasować się do reguł gry. Ja nic szarpać nie zamierzam (w końcu ma ich nie być, nieprawdaz?) a temat konkursu proponuję przenieść do landrynki, bo tu chyba rozmydlamy nieco wątek główny...
gdyby reguły były, to bym sie do nich szybko dopasowala ale ze nie ma to tupie jako baba noga i oglaszam, ze przegrany w rozowej krótkiej sukieneczce bedzie spacerowal w poludnie po osiedlu, a teraz temat mozna przeniesc do landrynki
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączył: 28 Mar 2005 Posty: 2105
Wysłany: Wto 17 Maj, 2005
[quote="Marcin"]
tomasz-dominik napisał/a:
Do kompromisu rozumianego w duchu rozlicznych wątków tego forum podejście mam takie jak podejrzewasz. Co oznacza że mam swoje zdanie i będę go bronił - wiem - w oczach niektórych to przywara. Niestety, nic nie poradzę. Niezmienną i niemodyfikowalną wersję poglądów miewają jedynie idioci - mam nadzieję że do nich nie należę. Z drugiej strony wszakże - kompromis nie jest dla mnie celem nadrzędnym i samym w sobie. Nie zawrę niekorzystnej umowy tylko dlatego by być lubiany. Jeśli przy okazji realizacji moich celów strona druga może zrealizować własne - to jest właśnie win-win. Niemniej jednak "przy okazji realizacji moich celów"... Życie, Panie Dobrodzieju.
powiem, krótko ... to co opisałeś to poprostu skrajny egoizm, ale ponieważ odbiegamy od tematu to dyskusję o cechach osobowych proponuję przenieść na PW i to na jutro bo dzisiaj już w kimono udeżam
a co do spacerów w Sukience czy bez to ponownie temat ten sugeruję przenieść do Landrynki
Każdy kto o sobie mówi, iż egoistą nie jest musi być jednym z dwóch - świętym lub kłamcą. Kim jesteś?
Pniewaz jednak może się nie do końca rozumiemy, śpieszę wyjaśnić:
1. porozumienie dla samego porozumienia nie jest dla mnie celem nadrzędnym, bo to po prostu głupota. Chodzi o realizowanie swoich celów a nie zawieranie pustych sojuszy.
2. chętnie poprawiłbym dolę wszystkich wspólnot - pod warunkiem, że moja na tym nie ucierpi. A obawiam się że to niełatwe.
3. jak każdy - najpierw zabezpieczam swój interes, potem ogólny - tak postępują wszyscy rozumni ludzie. Ci, którzy mają odwagę się do tego przyznać. Pozostali zaprzeczają i robią dokładnie to samo. Kwestia odwagi cywilnej. Niemiło jest zdać sobie z tego sprawę. Lepiej robić i o tym nie mówić.
4. własne zdanie i sztywny kark nie oznacza betonu umysłowego i niezmienności poglądów - wystarczy mieć stosownie mocne argumenty - nigdy nie stawiam oporu przewadze argumentacji - uznaję swoją porażkę i zmieniam zdanie.
Mam nadzieję że argumenty o stosownej mocy masz, bo chyba chciałbym spojrzeć na to osiedle jako całość a nie jako na zbiór indywidualnych interesów poszczególnych wspólnot, patrzących jak tu "zrobić sobie lepiej" czasem kosztem innych - czasem - nie bacząc na interesy pozostałych. Obawiam się jednak, że zabraknie tego i tobie i mi. A szkoda.
Każdy kto o sobie mówi, iż egoistą nie jest musi być jednym z dwóch - świętym lub kłamcą. Kim jesteś?
Pniewaz jednak może się nie do końca rozumiemy, śpieszę wyjaśnić:
1. porozumienie dla samego porozumienia nie jest dla mnie celem nadrzędnym, bo to po prostu głupota. Chodzi o realizowanie swoich celów a nie zawieranie pustych sojuszy.
2. chętnie poprawiłbym dolę wszystkich wspólnot - pod warunkiem, że moja na tym nie ucierpi. A obawiam się że to niełatwe.
3. jak każdy - najpierw zabezpieczam swój interes, potem ogólny - tak postępują wszyscy rozumni ludzie. Ci, którzy mają odwagę się do tego przyznać. Pozostali zaprzeczają i robią dokładnie to samo. Kwestia odwagi cywilnej. Niemiło jest zdać sobie z tego sprawę. Lepiej robić i o tym nie mówić.
4. własne zdanie i sztywny kark nie oznacza betonu umysłowego i niezmienności poglądów - wystarczy mieć stosownie mocne argumenty - nigdy nie stawiam oporu przewadze argumentacji - uznaję swoją porażkę i zmieniam zdanie.
Mam nadzieję że argumenty o stosownej mocy masz, bo chyba chciałbym spojrzeć na to osiedle jako całość a nie jako na zbiór indywidualnych interesów poszczególnych wspólnot, patrzących jak tu "zrobić sobie lepiej" czasem kosztem innych - czasem - nie bacząc na interesy pozostałych. Obawiam się jednak, że zabraknie tego i tobie i mi. A szkoda.
czasami warto dac krok do tylu zeby przyspieszenia nabrac
czasami warto na poczatku doplacic zeby potem wieksza ilosc dobra dla siebie miec...
czasami warto ugiac karku zeby wsyzstkim sie polepszylo - bo to polepszenie nie jest pogorszeniem sytuacji swoich - a szukanie najlepszego rozwiazania tylko dla swoich moze pogorszyc ich sytuacje bo nie dogadzasz sie z pozostalymi i w dluzszym okresie czasu bedzie problem
patrzac tylko z jedej strony - interesu wlasnej wspolnoty - zamykasz poszukiwania kompromisu - tak odbieram to co napisales
kompromis dla Ciebie nie istnieje - kompromis (porozumienie) z zasady jest dogadaniem sie dwoch stron (lub wiecej) i kazda z tych stron cos traci, aby wszystkie cos uzysklay - to sie nazywa poszukiwaniem punktu stycznego w prowadzonych rozmowach.
Czasami trzeba się zastanowić. Generalnie - Gawron, w większości przypadków masz rację. Nie cofam się, nie dopłacam, nie szukam kompromisu. Szczególnie takiego kompromisu:
Przychodzi Gawron do Marcina i mówi - wiesz facet dla dobra ogólnego trzeba byś przemalował ściany w swoim mieszkaniu na czarno.
Marcin - zdumiony - ale dlaczego?
Gawron - Bo tak musi być, uwierz mi, tak będzie lepiej dla wszystkich
Marcin - ale ja lubię ściany jakie mam, białe. Nie chcę ich zmieniać. Nie lubię kolorowych ścian i sufitów.
Gawron - będzie lepiej dla wszystkich.
Marcin - ale gorzej dla mnie...
Gawron - ok, nie chcesz czarnych - rozumiem. Zmienię swoje stanowisko. Pomaluj ściany na czerwono.
Marcin - czerwonych też nie lubię, nie podobają mi się... lubię białe.
Gawron - ty w ogóle nie chcesz kompromisu!!!! Ja poświęcam czarne dobro ogółu a ty nawet nie chcesz się zgodzić na czerwony. Jesteś egoistą ze sztywnym karkiem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum