Te wszystkie parady homoseksualistów....
Przecież oni robią sobie sami krzywdę. Przez takie akcje zyskuje w moich oczach LPR
Jak widzę 2 kolesi obściskujących się, to na wymioty mi się zbiera. Ble.
Jak mogę mieć do takich ludzi chociaż neutralny stosunek ???
Gdyby aż tak nie obnosili się ze swoją odmiennością to nie byłoby problemu homofobii.
W kabarecie dobrze powiedziano : "kiedyś normą był ogół, a nie margines".
Można gadać, krytykować ,ale chyba tego się niezatrzyma. Kolejny kraj Hiszpania przyznała prawo zawierania związków partnerskich i prawo do adopcji dzieci
i slowko do pan: znacie na pewno pelne wysublimowanego ciepla i delikatnego erotyzmu wiersze mowiace o uczuciach. gdyby w ten sposob potrafil do was i o was mowic maz/nazeczony/kochanek/partner
przytocze tylko "Wspomnienie" wspaniale zinterpretowane muzycznie przez Czesława Niemena.
Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 27 Mar 2005 Posty: 754
Wysłany: Nie 03 Lip, 2005
gawron napisał/a:
1. Adopcje...
2. Malzenstwo... nie przekonaly mnie hasla o rownosci wobec prawa. Nie potrafie sobie wyobrazic dwoch facetow w U.S.C. skladajacych przysiege...
BTW --- moze jeszcze powinni w kosciele slub brac - rownosc wobec prawa koscielnego... a czemu nie??? skoro na calego to na calego --- parada w Watykanie...
Wiecej tolerancji dla tych co jej nie maja... np. dla mnie - ladnie prosze...
Wrrrrrrrrrrrrrrrrrr...
Widzę, że ominął mnie całkiem ciekawy (ciut drazliwy) temat...
Próbowałam się przebić przez cały wątek... z grubsza wiem, jaki kto ma stosunek do tematu
Mam pytanko; a czy ktokolwiek z was zna jakiegoś GEJA lub LESBIJKĘ? Zna jakąś parę będącą dłużej ze sobą? Bo to taka dyskusja, troszkę jakby o mamutach czy innych stworach... Każdy ma zdanie, każdy się troszkę boi, brzydzi (itp. niepotrzebne skreślić lub dopisać) ale ... nikt ich nie widział
Moje zdanie:
1. Adopcje... nikt nie chce TAK STRASZNIE adoptować dzieci. Nie na tym nam zależy.
Jeśli chciałabym mieć dziecko (nie chcę)... poradziłabym sobie... bez wychodzenia na zewnątrz ze swoją seksualnością. Nie można brać pod kreskę: gej, lesbijka = pedofil...
Lepiej, gdy dziecko będzie wychowywane w kochającej ciepłej rodzinie (choćby i jednopłciowej), niż w popularnym bidulu... Rodziny (takie czy inne) są naprawdę dobrze sprawdzane, zanim otrzymają na wychowanie potomka!
2. Małżeństwo... Nikt nie chce małżeństw!!! Chcemy ZWIĄZKÓW PARTNERSKICH... Chcę mieć możliwość: wspólnego opodatkowania się ze swoją Dziewczyną, odebrania Jej poleconego na poczcie, ingerowania w Jej leczenie oraz odwiedzania gdy wyląduje w szpitalu, chcę... aby moja czy Jej rodzina nie rozebrała ew. wspólnego majątku po śmierci którejś z nas... chcę, chcę, chcę... NORMALNEGO życia... bez wiecznie zdziwionych, zatroskanych, karzących (itd.) spojrzeń... CZY TO TAK WIELE?!!!
Gawron! Nie musisz sobie wyobrażać "dwóch facetów w USC składających przysiegę", bo do niczego to ci nie potrzebne... Ja też nie muszę sobie wyobrażać choćby ciebie z małżonką w USC... przecież to wasza prywatna sprawa... Na tę uroczystość,... na pewno nie zwołałabym wszystkich możliwych... sąsiadów, znajomych, gapiów itp. To byłaby NASZA prywatna uroczystość!!!
Wspólnota: Pelikanów
Ulica: Pelikanów
Dołączył: 26 Mar 2005 Posty: 946
Wysłany: Nie 03 Lip, 2005
pigula napisał/a:
Mam pytanko; a czy ktokolwiek z was zna jakiegoś GEJA lub LESBIJKĘ? Zna jakąś parę będącą dłużej ze sobą? Bo to taka dyskusja, troszkę jakby o mamutach czy innych stworach...
Ja widziałem. Nawet niejednokrotnie, u siebie w domu. Moją bardzo dobrą koleżankę. I jej dziewczynę.
A poza tym uważam, że najlepsze karaoke swego czasu było w sixty-nine.
A - i jeszcze jedno - mamuta też widziałem. Wypchanego.
Co do innych kwestii - wypowiadałem się już wcześniej.
p.s. To dobry pomysł, aby takiego związku partnerskiego nie nazywać małżeństwem. Pewnych ludzi nie będzie kłuło w oczy a efekt ten sam.
_________________ --
drew
[ this text is umop apisdn ]
Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 27 Mar 2005 Posty: 754
Wysłany: Pon 04 Lip, 2005
drew napisał/a:
...Ja widziałem. Nawet niejednokrotnie, u siebie w domu. Moją bardzo dobrą koleżankę. I jej dziewczynę... A - i jeszcze jedno - mamuta też widziałem. Wypchanego... p.s. To dobry pomysł, aby takiego związku partnerskiego nie nazywać małżeństwem. Pewnych ludzi nie będzie kłuło w oczy a efekt ten sam.
To fajno... bo najbardziej wkurzają mnie ludzie, którzy ... gdzieś tam coś słyszeli... a na dany temat mają 100 rad...
Jeśli chodzi o nazwę, to jak najbardziej. Przecież nikt nikomu nie chce ZABRAĆ instytucji małżeństwa... To miałby być ZWIĄZEK, UKŁAD PARTNERSKI (jak zwał tak zwał)... gdyby nie sprawy czysto prawne... nie byłoby mi to do niczego potrzebne... Jakoś tyle czasu człowiek sobie radzi...
Wspólnota: Pelikanów
Ulica: Pelikanów
Dołączył: 26 Mar 2005 Posty: 946
Wysłany: Pon 04 Lip, 2005
pigula napisał/a:
Jakoś tyle czasu człowiek sobie radzi...
Oczywiście, że radzić sobie można. Ale... symbole też są ważne, czyż nie?
Taki pierścionek zaręczynowy - nic od strony prawnej nie oznacza, a jednak ludzie sobie go wręczają.
Symbolika, która wprowadza w związek między dwojgiem ludzi coś więcej niż tylko paragrafy suchego prawa. Coś, co przypomina nam, że nie jesteśmy ze sobą tylko ze względu na owo prawo lecz z powodów znacznie głębszych.
Dlatego jednak, po przemyśleniu, dochodzę do wniosku że rezygnacja z nazwania takiego związku 'małżeństwem' jest jednak pozbawieniem go tej właśnie, potrzebnej naszej psychice, symboliki.
Aczkolwiek być może na razie taki kompromis jest potrzebny aby osiągnąć COKOLWIEK. Metoda małych kroczków.
_________________ --
drew
[ this text is umop apisdn ]
coz, ladnie sie toczyla ta dyskusja... to i ja sie wtrace.
nie widze zadnych powodow dla ktorych malzenstwa homoseksualne mialby byc traktowane inaczej niz heteroseksualne. mnie nie interesuje co czlowiek ma w spodniach (ewentualnie jego partner/partnerka), tylko kim jest i jaki jest. to ze duzo ludzi nalezaloby odstrzelic ma sie nijak to tego, jakie maja prefenercje seksualne (heh, wiekszosc do odstrzalu stanowia hetero - ale to raczej z powodu liczebnosci obu tych grup ).
adopcja - tym, ktorzy tak goraco protestuja i wykrzykuja, ze nie wolno pozwolic na adopcje dzieci parom homoseksualnym polecam jedna rzecz: ODWIEDZINY W DOMU DZIECKA. do dzis przechodza mnie dreszcze jak przypomne sobie te dzieci patrzace z nadzieja... i zazdrosc na twarzach innych, kiedy okazuje sie, ze to sa odwiedziny jednego z nich (synek sasiadki moich rodzicow jest w jednym z takich "pensjonatow").
ludzie! pomyslcie nie o swoich uprzedzeniach, tylko o tych maluchach, ktore wreszcie mialyby szanse na przytulenie, czy bajke na dobranoc... pomyslcie, czy chcielibyscie, zeby wasze dzieci, gdybyscie zgineli wy i wasz partner/ka (czego nikomu nie zycze), dorastaly w domu dziecka? czy wolelibyscie czlowieka, czy urzad?
glupie pytanie: skoro uwazacie, ze zachowania rodzicow i opiekunow powoduja, ze dzieci mialby juz okreslone preferencje seksualne - skad w takim razie sie biora homoseksualisci? na drzewach rosna? imao raczej dorastaja w tzw. "normalnych rodzinach"...
jedyna znana mi para homoseksualistow to ludzie inteligentni, z poczuciem humoru... sa normalni.
Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 27 Mar 2005 Posty: 754
Wysłany: Pon 04 Lip, 2005
Mądre słowa Drew...
Właśnie "metodą małych kroczków" coś się osiągnie... cały czas coś osiągamy...
Wiem, że nie będzie i nawet nie chciałabym... pełnej akceptacji całego społeczeństwa. Klaskania, cudowania itp. Nie czuję się misiem w ZOO i nie potrzebuję... takiego aplauzu
Wystarczy mi, jak będziemy mogły spokojnie żyć... Nie bojąc się, ot choćby sąsiadów czy rodziny, współpracowników... To mało i dużo... zarazem...
Dla moich rodziców... cały czas jestem córką (czy jestem hetero czy homo)... dla pacjentów także jestem pielęgniarką (nie mieszając w to orientacji)... dla koleżanek w pracy - koleżanką, dla sąsiadów - mam nadzieję - nadal sąsiadką... itd.
Wiecej tolerancji dla tych co jej nie maja... np. dla mnie - ladnie prosze
dopraszasz sie tolerancji samej jej nie majac dla innych ludzi....zastanow sie chlopie
mierzi mnie takie gadanie
i jeszcze cytacik
"One life
with each other
sisters
brother
one life
but we're not the same
we get to carry each other
Carry each other...."
to cytat z piosenki U2 "One" tak jakos mnie zainspirowalo przed jutrzejszym koncertem a poza tym zwazywszy na to jakiej muzyki prawdopodobnie sluchasz (a propos muzy grillowej)uznalam za stosowne wyjasnic....
_________________ Tout ce qui n'est pas autobiographique est du plaggiat.
Ulica: Inna
nr domu/klatki/mieszkania: 4080/2202
Dołączył: 26 Mar 2005 Posty: 690
Wysłany: Pon 04 Lip, 2005
wist napisał/a:
jedyna znana mi para homoseksualistow to ludzie inteligentni, z poczuciem humoru... sa normalni.
jak w kazdej poulacji (tak i w populacji osob homoseksualnych) sa osoby madre i glupie. znam kilku gejow. z jednym jestem zaprzyjazniony (a monia wrecz za nim przepada - bo to naprawde cholernie inteligentna i sympatyczna jednostka) ale jeszcze nie spotkalem geja, ktory nie bylby czlowiekiem na poziomie. zgodnie z gegula prawdopodobienstwa przynajmniej jeden z nich powinien byc kretynem. jest jednak zupelnie odwrotnie. to wsrod tak zwanych ludzi normalnych spotykam debili... krishna niestety masz racje... cale zycie z debilami...
_________________ CAŁY TEN PORZĄDEK DO TEGO SIĘ SPROWADZA, ŻE WŁADZA DAJE KASĘ A KASA TO WŁADZA!!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum