Osiedle Słowicza - Piaseczno - forum osiedlowe Strona Główna Osiedle Słowicza - Piaseczno - forum osiedlowe
Osiedle Słowicza - Piaseczno - forum mieszkańców ulic: Albatrosów, Strusia, Pelikanów i Tukanów

  •  FAQ  •   Szukaj  •   Użytkownicy  •   Grupy  •   Statystyki  •  Rejestracja  •   Zaloguj  •   Album  • 


Poprzedni temat :: Następny temat
dowcipy różne :)
Autor Wiadomość
Kaffi 
Moderator
Z czeluści piekielnych ;-)



Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 05 Kwi 2005
Posty: 1740
Wysłany: Nie 14 Sty, 2007   

Zygmunt Solorz (Polsat) wsiada do jedynej, stojącej na postoju taksówki:
- Na Okęcie proszę, ale jak najszybciej.
Taksówkarz długo przygląda mu się w lusterku i odpowiada :
- 500 złotych.
- Ile? - pyta zaskoczony właściciel Polsatu
- Teraz jest prime-time - rozkłada ręce sałaciarz
- Korki w całym mieście.
- Dobra - odpowiada Solorz z Błyskiem w oku - płacę, ale już jedźmy!
- Sponsorem dzisiejszej jazdy jest Zygmunt Solorz - krzyczy przez otwarte okno kierowca. Potem odwraca się do pasażera i puszczając zawadiackie oko informuje: Moja Żona zawsze dodaje do obiadu "Ziarenka smaku - Winiary".
-Winiary - Dobre pomysły lepszy smak.
- Panie jedź pan do motyla noga Nędzy, Spieszę się - wrzeszczy medialny magnat
- Ok, Ok. już jedziemy - taksiarz wrzuca bieg i nagle odwraca się: - "Skoda Octavia tour" to dobre auto w kredycie 50 na 50 bez odsetek i prowizji zapłaciłem tylko 21 753 złotych druga rata po roku, to agresywna wyprzedaż.
Solorz z głupią miną przygląda się kierowcy.
Wreszcie ruszają ale taksówka skręca na Starówkę.
- Panie lotnisko w przeciwną stronę - ryczy pasażer
- Taksówkarz z uśmiechem odpowiada - Za tydzień będę miał kurs na Starówkę, to nic, Że 100 razy tam byłem ale to dla pasażera będzie pieprzony MEGA HIT!
Solorz zaczyna szarpać się z drzwiami.
- Spokojnie już jedziemy na Okęcie uspokaja go kierowca i zawraca w dobrym kierunku. Nagle po dwustu metrach samochód staje a kierowca z uśmiechem mówi:
- Kiedy dopadnie cię Mały Głód zjedz serek "Danio" firmy Danone - wyjmuje opakowanie i spokojnie zaczyna jeść.
Solorz wygląda jakby miał zawał
- Panie, pan się nade mną znęca! – pyta załamany pasażer
- Ależ skąd, kochany!. Jeszcze tylko "Manti" i już w porządku mój Żołądku - z diabelskim uśmieszkiem mówi złotówa.
- Panie - błaga Solorz pokazując na zegarek - Samolot. Ja muszę zdążyć. Ja się poskarżę w zrzeszeniu taksówkarzy!!
- Wiesz pan co? - mówi taksówkarz - Ja wczoraj miałem pierwszy raz w tym miesiącu wolny wieczór i też chciałem odpocząć oglądając film na Polsacie. Tak sobie normalnie obejrzę. No... to sobie obejrzałem nie za bardzo wiem co, bo wątek straciłem, a trwało to ze 3 godziny. No to teraz siedź pan więc spokojnie i nie motyla noga mnie pan. I tak Żadnej taksówki w pobliżu nie ma. Pociągnę jeszcze tylko Łyk "Polo Cocty Plus" - królewski rozmiar firmy Zbyszko, wezmę coś na zatwardzenie, wzdęcia i prostatę. Wymienię sobie kurewsko cienką podpaskę, umyję Zęby, odświeżę powietrze aerozolem Briz i pojedziemy dalej. A ty masz pan Etoran - uderza w ból i Energovital - Siła dwóch serc! Bo coś kiepsko pan wyglądasz!
_________________
Kaffi

"Nie żałuj, że nie spełniły się Twoje marzenia. Pożałowania godnym jest tylko ten, kto nigdy nie marzył." - M. von Ebner-Eschenbach
 
 
   
grzes 
chętnie gawędzi


Dołączył: 29 Mar 2005
Posty: 570
Wysłany: Wto 23 Sty, 2007   Fragment z podręcznika do przedmiotu "Przygotowanie do

Kobieta szczęśliwa
Fragment z podręcznika do przedmiotu "Przygotowanie do życia w rodzinie", zaaprobowanego przez MEN w sierpniu 2006 r.

Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki pracy mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy wiec wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwile relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli. Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny. Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo.
Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego. Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno

nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją. Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu,po czym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać.

Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia swój obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózgi, które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego życia.


FRAGMENT Z: Szczęśliwa Kobieta "Przygotowanie do życia w rodzinie", podręcznik zaaprobowany przez MEN i opłacony z Twoich podatków.
_________________
Jak zbudować życie bogate w czas?
jest pomysł.
 
 
   
grzes 
chętnie gawędzi


Dołączył: 29 Mar 2005
Posty: 570
Wysłany: Pią 26 Sty, 2007   

Wynaleziono maszynę przenoszącą podczas porodu część bólu z matki na ojca.

Jedna para postanowiła ją wykorzystać.
Kobieta rodzi i krzyczy.
Lekarz przekręcił pokrętłem i przeniósł 10% bólu na ojca.
Patrzy - kobiecie ulżyło, ale ojciec dalej się uśmiecha.
No to dał 40% bólu na ojca.
Kobieta już prawie rozluźniona a ojciec dalej się uśmiecha.
Zdziwiony lekarz dał 100% bólu na ojca.
Kobieta zaczęła się uśmiechać, rozluźniła się już całkiem, zaś ojciec...
dalej uśmiechnięty i zadowolony.
Poród dalej przebiegał gładko.
Po porodzie szczęśliwe małżeństwo wraca do domu.
Patrzą, a przed domem leży martwy listonosz. :D



Facet spóźnił się do kina. Seans już się zaczął, w sali ciemno, nic nie
widać. Podchodzi do pierwszego z brzegu rzędu i pyta:
- Przepraszam, czy to pierwszy rząd?
- Nie, 15 - pada krótka odpowiedź.
Idzie dalej.
- Przepraszam, czy to pierwszy rząd?
- Nie, 14.
- Przepraszam, czy to pierwszy rząd?
- Nie, 13.
- Przepraszam, czy to pierwszy rząd?
- Nie, 12.

I tak dalej, aż wreszcie...
- Przepraszam, czy to pierwszy rząd?
- Tak, to pierwszy rząd! - tym razem głos jest dość zniecierpliwiony.
- Bomba! Przepraszam, czy to pierwsze miejsce?
- Nie, 15.
- Przepraszam, czy to pierwsze miejsce?
- Nie, 14.
- Przepraszam...
I tak dalej, aż...
- Przepraszam, czy to pierwsze miejsce?
- Tak, to pierwsze miejsce! - warczy zapytany.
Gość siada, wyciąga chipsy, otwiera, już ma zacząć jeść gdy...
- Chce pan spróbować? - zwraca się grzecznie do sąsiada.
- Nie.
- A pan?
- Nie.
- A pana żona?
- To nie jest moja żona.
- Przepraszam. A pani chce?
- Nie!
- A może pan łysy chce spróbować?
- Nie!!!
Gość wciął chipsy i wyciąga colę. Niestety, na butelce jest kapsel...
- Ma pan otwieracz?
- Nie.
- A pan?
- Nie.
- A pana żona?
- To nie jest moja żona.
- Przepraszam. A pani ma?
- Nie!
- A może pan łysy ma otwieracz?
- Nie!!!
Jakoś jednak się uporał z kapslem, podnosi butelkę do ust, ale...
- Chce się Pan napić?
- Nie.
- A pan?
- Nie.
- A pana żona?
- To nie jest moja żona.
- Przepraszam. A pani chce?
- Nie!
- A może pan łysy chce się napić?
I nagle z głębi sali dobiega histeryczny wrzask:
- Łysy! Kurwa! PIJ!!! :D


:D
Co to znaczy osiągnąć 100% w zyciu?

Z pomocą przychodzi nam matematyka:
Jeżeli za A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z podstawimy
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26

To:
H-A-R-D-W-O-R-K (ciężka praca)
8+1+18+4+23+15+18+11 = 98%
a
K-N-O-W-L-E-D-G-E (wiedza)
11+14+15+23+12+5+4+7+5 = 96%

Ale,
B-U-L-L-S-H-I-T (pieprzenie głupot)
2+21+12+12+19+8+9+20 = 103%

zaś.
A-S-S-K-I-S-S-I-N-G (włazi-w-dupsko) 1+19+19+11+9+19+19+9+14+7 ! = 118%
Tak więc jedynym, popartym matematycznie, wnioskiem jest to że chociaż
ciężka praca i wiedza zbliżą cię do ideału,

to tylko pieprzenie głupot i włażenie w tyłek wyniosą cię ponad normę
_________________
Jak zbudować życie bogate w czas?
jest pomysł.
 
 
   
Kaffi 
Moderator
Z czeluści piekielnych ;-)



Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 05 Kwi 2005
Posty: 1740
Wysłany: Pią 26 Sty, 2007   

Godz 2 w nocy, dzwoni telefon w domu Pana Profesora, ten zaspany odbiera:
-Halo?
-Profesor Kowalski?
-Tak!
-Śpi pan?
-Śpię!
-A my się k**wa jeszcze uczymy!
_________________
Kaffi

"Nie żałuj, że nie spełniły się Twoje marzenia. Pożałowania godnym jest tylko ten, kto nigdy nie marzył." - M. von Ebner-Eschenbach
 
 
   
Kaffi 
Moderator
Z czeluści piekielnych ;-)



Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 05 Kwi 2005
Posty: 1740
Wysłany: Sro 31 Sty, 2007   

Pielęgniarka mówi do lekarza:
- Panie doktorze, ten symulant spod trójki umarł dziś w nocy.
- No, tym razem to już przesadził...

***
W piaskownicy. Osiedle nowobogackich. Dzieci bawią się w piaskownicy, wykopując dziurę telefonami komórkowymi. Nagle jedno z nich trafia na kamień i jego komórka
łamie się. Dzieci w śmiech.
- No i co się śmiejecie?! Jutro tatuś kupi mi nowy, lepszy! - płacze nieszczęsny malec.
- Ale dzisiaj, jak ostatni wieśniak, będziesz piasek kopać łopatką!

***
Każdy Chińczyk powinien w życiu zrobić trzy rzeczy:
- buty
- dżinsy
- magnetofon

***
Spotyka pająk pająka.
- Cze, co robisz?
- Gram w motylki
- Skąd masz?
- A, ściągnąłem sobie z sieci...
_________________
Kaffi

"Nie żałuj, że nie spełniły się Twoje marzenia. Pożałowania godnym jest tylko ten, kto nigdy nie marzył." - M. von Ebner-Eschenbach
 
 
   
modliszka 
totalny rekordzista
AI - Artificial Intelligence



Dołączyła: 10 Kwi 2005
Posty: 5116
Wysłany: Nie 25 Lut, 2007   

Mateja dla radia "W pierwszym skoku podczas zjazdu zadzwonił telefon i musiałem odebrać, a jak już byłem nad bullą to przypomniałem sobie, że nie założyłem nart - dopiero po wylądowaniu okazało się, że to żona mi założyła ale niestety było juz za późno. W drugim skoku byłem już tak skoncentrowany aby o niczym nie zapomnieć no i moja komóre zrobiłem na wibracje. Będąc na szczycie przypomniałem sobie, że chyba nie wyłączyłem żelazka po tym jak prasowałem sobie kombinezon i juz chciałem zejść ale zapaliło się zielone światło, no i tu już wiadomo, że sie rozproszyłem, a po drodze zgubiłem szkła kontaktowa i to mnie przybiło dogłębnie (w między czasie całe, życie przeleciało mi przed oczami), nie widziałem gdzie jest próg - jak już się odbiłem to okazało się, że to nie był próg tylko bulla. No ale wszystko dobrze się skończyło bo żelazko wyłączyła zona" :lol:
_________________
"zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
 
   
Kaffi 
Moderator
Z czeluści piekielnych ;-)



Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 05 Kwi 2005
Posty: 1740
Wysłany: Sro 28 Mar, 2007   

Jeżeli spotkałeś kobietę swoich marzeń, to o pozostałych marzeniach możesz śmiało zapomnieć.


Dwóch Arabów miało w USA sprawy do załatwienia. Udało im się załatwić je za jednym zamachem...


Studentem jestem i nikt, kto ma wódkę, nie jest mi obcy.


Kwaśniewski pokazał, jak należy rządzić,
Jaruzelski pokazał, jak nie należy rządzić,
Wałęsa pokazał, że każdy moze rządzić,
Kaczyński pokazał, że nie każdy...


Terroryści, którzy zajęli fabrykę wódek i likierów piąty dzień nie mogą sformułować
żądań.


Żona do męża :
- Ach, jaki piękny dzień, aż się chce odetchnąć pełną piersią!
- Trudno, oddychaj tym, co masz.


Andrzej Lepper złożył skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich. Nie został wpuszczony
do Media Markt.
_________________
Kaffi

"Nie żałuj, że nie spełniły się Twoje marzenia. Pożałowania godnym jest tylko ten, kto nigdy nie marzył." - M. von Ebner-Eschenbach
 
 
   
Mirek 
nie boi się klawiatury
Jedi Master



Dołączył: 26 Mar 2005
Posty: 130
Wysłany: Sro 04 Lip, 2007   

Jakieś dwa dowciapy zasłyszane parę tygodni temu w Maratonie uśmiechu:

Facet po przebadaniu pyta się lekarza:
- A więc co mi dolega, panie doktorze?
- Cierpi Pan na zespół McPersona.
- Ale to jest uleczalne?
- Nie wiem, nie mamy doświadczenia w leczeniu tej choroby, panie McPerson.

W szkole nauczycielka pyta dzieci:
- Jakie znacie waluty?
Jasio (no bo kogo innego) wymienia:
- Są dolary, marki, oczywiście złotówki, euro, razy...
- Zaraz, zaraz Jasiu - jakie razy? Nie ma takiej waluty!
- Jak nie ma, jak sam słyszałem, że moja siostra za nowe futro musiała dać dwa razy!
 
   
Kaffi 
Moderator
Z czeluści piekielnych ;-)



Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 05 Kwi 2005
Posty: 1740
Wysłany: Nie 07 Paź, 2007   

- Babciu, widziałaś gdzieś moje tabletki? Takie z napisem LSD na opakowaniu...
- Pieprzyć tabletki - widziałeś qrfa smoka w kuchni???!!!

***
- Babciu dlaczego masz takie czerwone oczy?
- Spadaj gówniarzu, to od szukania mojego dowodu!
_________________
Kaffi

"Nie żałuj, że nie spełniły się Twoje marzenia. Pożałowania godnym jest tylko ten, kto nigdy nie marzył." - M. von Ebner-Eschenbach
 
 
   
gaudi80 
odzywa się w niedziele i święta



Ulica: Tukanów
Dołączył: 07 Paź 2007
Posty: 11
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007   

Baca stanął przed sądem, został oskarżony o posiadanie broni bez zezwolenia.
- Baco - mówi sędzia - co macie na swoją obronę?
- Czołg w stodole! - odpowiada hardo baca.


Oddział terenowy Centralnego Biura Śledczego w Nowym Targu, dzwoni
telefon:
- Słucham
- Dobry.....kciołem podać,że Jontek Pipciuś Przepustnica chowie w stogu drzewa maryhuanę.
- Dziękujemy za doniesienie, zajmiemy sie tym.
- Kolejnego dnia zjawiaja się na podwórku u Przepustnicy rzadni sensacji agenci CBŚ, rozwalaja drzewo, rabiąc kazdy kawałek na 2, ale narkotyków nie znaleźli. Wydukali do przygladającego się ze zdziwieniem Przepustnicy "przepraszam" i odjechali.
- Zdziwiony Przepustnica słyszy w domu dzwoniacy telefon, idzie odebrać:
- Słucham
- Cesc Jontek....Stasek godo. Byli u Ciebie z cebesiu?
- Byli, tela co pojechali
- A drzewa Ci narąbali?
- Ano narąbali
- Syćkiego nojlepsego z okazji urodzin, hej!
_________________
Będą protesty. To są protesty na znak protestu.
Andrzej Lepper
Trudniej obalić pół litra niż obalić rząd.
Marian Krzaklewski
 
   
gaudi80 
odzywa się w niedziele i święta



Ulica: Tukanów
Dołączył: 07 Paź 2007
Posty: 11
Wysłany: Sob 13 Paź, 2007   

Baca zatrudnił się w kopalni. Już pierwszego dnia miał pecha, bo wpadł do starego, zapomnianego szybu. Zbiegli się koledzy i mówią:
- Franek, jesteś tam?
- Jo.
- Nic ci się nie stało?
- Ni.
- To wyłaź stamtąd.
- Kaj nie mogę, bo jeszcze lecę...
_________________
Będą protesty. To są protesty na znak protestu.
Andrzej Lepper
Trudniej obalić pół litra niż obalić rząd.
Marian Krzaklewski
 
   
grzes 
chętnie gawędzi


Dołączył: 29 Mar 2005
Posty: 570
Wysłany: Sro 17 Paź, 2007   

Jedzie Ziobro samochodem i potrącił 2 pieszych na przejściu.
Przychodzi do sędziego i się pyta, co z tym zrobimy?
Sędzia sie zastanowił i odpowiada:
Myślę, że ten, który głową rozbił przednią szybę może dostać 5
lat za uszkodzenie cudzego mienia, a ten drugi, co odleciał w krzaki - 8 lat za próbę ucieczki.
_________________
Jak zbudować życie bogate w czas?
jest pomysł.
 
 
   
Kaffi 
Moderator
Z czeluści piekielnych ;-)



Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 05 Kwi 2005
Posty: 1740
Wysłany: Wto 13 Lis, 2007   

<Toudi> 3 dni temu zmieniłem bank z PKO na Citibank i łączyło się to z przelaniem 90% środków z pierwszego banku do drugiego
<Toudi> Przelew zatytułowałem: "Koniec z beznadzieja PKO".
<Toudi> W związku z dużą kwotą przelewu, musiał on być potwierdzony telefonicznie.
<Toudi> Po jakims czasie dzwoni gość z PKO i czyta dane, które mu się wyswietliły. Imię, nazwisko, adres i dochodzi do tytułu.
<Toudi> Gość czyta "Koniec z..." i w tym momencie zapada cisza, która przerywa mój chichot w słuchawkę.
<Toudi> Jakoś mu się udało w końcu dokończyć procedurę, ale w miedzy czasie okazało się, że wpisałem zły numer konta do przelewu, więc musze powtórzyć operację.
<Toudi> Wyciągnąłem wnioski z tego zdarzenia i możecie tylko wyobrazić sobie moje zadowolenie gdy słyszałem następnego kolesia jąkającego przez telefon: "Jestem gejem i lubię chapać dzide"

:lol:
_________________
Kaffi

"Nie żałuj, że nie spełniły się Twoje marzenia. Pożałowania godnym jest tylko ten, kto nigdy nie marzył." - M. von Ebner-Eschenbach
 
 
   
grzes 
chętnie gawędzi


Dołączył: 29 Mar 2005
Posty: 570
Wysłany: Czw 22 Lis, 2007   

PROSTA MATEMATYKA


Szklanka wódki (250 g) zabija około 1000-2000 komórek nerwowych w
naszym mózgu. Komórki nerwowe się nie regeneruja. Ludzki mózg składa
się z około 3 miliardów komórek nerwowych, z czego
używamy na co dzień około 10% z nich. Zatem około 2,7 miliarda komórek
jest niepotrzebnych. Szklanka wódki zabija 1000 komórek nerwowych.
Człowiek może bez obawy o swoje zdrowie wypić 2 700 000 szklanek wódki.

Przeliczamy:
1 butelka (750 g) = 3 szklanki, zatem
2 700 000/3 = 900 000 butelek.
Zakładając, ze maksymalny wiek przeciętnego alkoholika wynosi 55 lat, a
zaczyna on pić, powiedzmy majac 15 lat, to mamy 40 lat stażu.
Przeliczamy lata na dni:
40 * 365 = 14600 dni picia.

Jeżeli możemy wypić 900 000 butelek bez obawy o nasze komórki nerwowe to:
900000/14600 = 62 butelki wódki dziennie!

Wniosek:
Aby umrzeć z braku komórek nerwowych musielibysmy pić po 20 butelek
wódki na sniadanie, 20 - na obiad i 30 - na kolację...
KAMIEŃ Z SERCA !
_________________
Jak zbudować życie bogate w czas?
jest pomysł.
 
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - opowiadania
Template FISubSilver v 0.3 modified by Nasedo
Forum osiedla Słowicza zaprasza wszystkich mieszkańców ulic Albatrosów, Pelikanów i Strusiej do dyskusji.
Telesonica MDV
www.urok.pl