Nie dajmy się zwariować Każdy ma prawo w swoim domku normalnie funkcjonować, muzyczki słuchać a i pograć też... A jak komuś przeszkadza to niech się do puszczy wyprowadzi
No właśnie... Gitarę mam, ale na myśl o "sąsiedzkim jury" zza ścian i sufitów staje mi gula w gardle i aż się boję sprzętu dotknąć. W lato, kiedy miałam więcej czasu, zamykałam mimo upału okna i wszystkie drzwi i w środku dnia sobie trochę pozwalałam na wyżycie artystyczne. No ale jeszcze potem usłyszę to i owo... A najwyższy wszak czas kolędy zacząć ćwiczyć, bo rodzina oczekuje na Wigilii coby stały repertuar w całości wykonać...
Nie jestem uczulona na punkcie dźwięków które do mnie dochodzą, wczoraj cierpliwie zniosłam wiercenia sąsiada rozpoczęte przed 22.00 które troszkę trwały . Co do dźwięków bardziej melodyjnych to też jestem wyrozumiała, mając we wspomnieniach naszego pierwszego tutaj sąsiada, który wracał około północy i zapuszczał sobie głośno muzyczkę . Ode mnie żadnych skarg nie miał, aczkolwiek co sobie poklęłam pod nosem to moje .
Prawie wszelkie działania dozwolone, pod warunkiem że nie zagłuszaja ciszy nocnej .
xynthia napisał/a:
To w ogóle jakieś dziwne jest dla mnie: czego nie robię w domu to o sąsiadach myślę: czy słyszą, czy im nie przeszkadza etc. A i tak już mi się kiedyś oberwało.
Ja wychodzę z założenia że każdy z mieszkających w bloku musi mieć baczenie na innych, ale wszystko w granicach rozsądku . Nie dajmy się zwariować .
xynthia napisał/a:
Co do śmieci: a co z sytuacją, jak się wystawia po zapakowaniu na 30 sekund, na czas wiązania butów? Ze dwa razy mi się zdarzyło, bo mam mały przedpokój i się worek nie mieścił. A tu podczas tych 30 sekund ktoś przejdzie i sobie pomyśli Od czasu pojawienia się kartki w gablocie to już nawet tego nie robię.
U nas niestety na klatce śmieci pod drzwiami stały dłuuugo dłużej...
Twój post Xynthia wskazywałby na to że masz gorszy dzień . A może trafiłaś na gorszych sąsiadów . W każdym bądź razie trzymaj się .
_________________ Kaffi
"Nie żałuj, że nie spełniły się Twoje marzenia. Pożałowania godnym jest tylko ten, kto nigdy nie marzył." - M. von Ebner-Eschenbach
modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Czw 15 Gru, 2005
Święta pradwa Zdrowy rozsądek nade wszystko
U mnie w klatce, któryś z sąsiadów owego czasu napisał kartkę, że cisza nocna obowiązuje od 6.00 do 20.00 Szybko jednak zaniechał respektowania tego "przepisu"
Kupując mieszkanie w bloku należy zdawać sobie sprawę zarówno z udogodnień, jak też trudnoci...A jeśli ktoś ma trudności z aklimatyzacją w "wielkim mieście", musi wybać "mały domek" pod miastem.
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
Wspólnota: Meander
Ulica: Strusia
Dołączyła: 27 Mar 2005 Posty: 754
Wysłany: Pią 16 Gru, 2005
Ja się nie "rzucam" tak bardzo... ale wydaje mi się, że rozsądek obowiązuje obie strony... I tego co gra, wierci itd. i tego obok, co słucha tych dźwięków... Nie latam po mieszkaniach i nie zwracam uwagi (hehehe, zdarzyło mi się raz)... że głośno... ale i nie WIERCĘ przez 3 lata z rzędu (dzień w dzień) w okolicy 22... A może ja się po prostu starzeję?
ale i nie WIERCĘ przez 3 lata z rzędu (dzień w dzień) w okolicy 22...
czy pamietacie scene w filmie "Nic śmiesznego" w windzie???? "dzis przyjda koledzy i sobie troche powiercimy" (mniej wiecej) --- jednak to jest mozliwe .... a myslalem ze nie
czy pamietacie scene w filmie "Nic śmiesznego" w windzie???? "dzis przyjda koledzy i sobie troche powiercimy" (mniej wiecej) --- jednak to jest mozliwe .... a myslalem ze nie
Gawron, trochę zjeba....ś
To było tak:
"Dziś przychodzą do mnie koledzy, mam nowe wiertła, będziemy boroooować".....
Nie dajmy się zwariować Każdy ma prawo w swoim domku normalnie funkcjonować, muzyczki słuchać a i pograć też... A jak komuś przeszkadza to niech się do puszczy wyprowadzi
Ciekawe co dla Ciebie jest "normalnym funkcjonowaiem"??? Nie uważasz, że również ten kto potrzebuje spokoju ma do niego prawo we własnym mieszkaniu???
Osobiście uważam, że to właśnie ci, którzy mają potrzebę "głośnego bycia" powinni się wynieś gdzieś gdzie nie będą przeszkadzać sąsiadom. Jest takie ładne pojęcie "zasad współżycia społecznego" - i każdy powinien tych zasad przestrzegać.
Nie wydaje mi się, że muszę znosić mieszkającego w klatce obok sąsiada, który słucha muzyki (żeby to jeszcze można było nazwać muzyką ) w taki sposób, że nie słyszę radia, które włączam we własnym mieszkaniu. Narazie go uprzedziłam, że jeśli sytuacja będzie się powtarzać to będę wzwać policję albo straż miejską.
Wolność w każdym wymiarze oznacza takią realizację własnych potrzeb, która nie będzie ograniczała wolności człowieka, który jest "obok". Umiejętne korzystanie z wolności to też szacunek dla potrzeb innych ludzi np. sąsiadów. A ktoś kto tego nie rozumie poprostu nigdy nie dorósł.
!!!NEMESIS!!! totalny rekordzista Say my name bitch!
tu troche przesadziłaś. może w ogóle zlikwidować przemysł muzyczny. to, co dla Ciebie jest muzyką, dla innej osoby może być "szajsem" i na odwrót... więc stwierdzenie "o ile można to w ogóle nazwać muzyką" jest troche nie na miejscu.
jak byłem młodszy i brzydszy, uczestniczylem raz w imprezce (18-tka to byla), gdzie pietro nizej - jak twierdzila "dorosla juz" wlascicielka i jubilatka - gospodarze posiadali male dziecko, wyobraz sobie atrakcyjnosc tej imprezy, kiedy to kazdym razem, kiedy puscilismy muzyke, 18-tka przylatywala i ja sciszala, tanczyc raczej nie dalo sie, bo tupiemy i w ogole bylo "wspaniale... nie mowcie za glosno, bo dziecko spi, nie tanczcie, bo dziecko spi, nie puszczajcie muzyki (chyba ze cichutko), bo dziecko spi lekka przesada (a nawet nie lekka) - taka impreze robi sie raz na cale zycie!
Mnie osobiscie impezy u sasiadow nie przeszkadzaja (chociaz sciany MH sa straaaasznie cienkie) - zakladajac oczywiscie, ze sasiedzi nie imprezuja kazdej nocy!
A z tego co sie orientuje, to nie ma czegos takiego w okolicy, przynajmniej na zewnatrz nic nie slychac .
Dlatego apeluje do ludzi, dajcie sie innym troche podawic we wlasnym domu .
ps. jeszcze troche, a sexu zabronia albo gliniarzy zaczna wzywac
_________________ Gość drop your pants!!! Resistance is futile >:]
Nie widzę nic przesadnego w poście Baski, zato w Twoim Nemek jak najbardziej - poczynając od likwidacji przemysłu muzycznego.
Co do osiemnastki - błąd był jeden: miejsce wybrane na imprezę. Jeżeli jak twierdzisz robi się taką imprezę raz w życiu można znależć miejsce do tego dogodniejsze niż własne 'm' i pozwolić wtedy gościom czuć się swobodnie.
Hasło "impreza" nie zwalnia nikogo z myślenia i ni jest słowem - wytrychem dla zakamuflowania własnej beztroski. Impreza imprezie nierowna tak jak muzyka i muzyka jest do siebie niepodobna.
Wyobraź sobie, że sąsiedzi nad tobą są fanami polskiego folkloru i przez kilka godzin nocnych masz nad sobą polki-galopki, oberki, mazurki i przyśpiewki ludowe. Jeżeli uwielbiasz folklor - super sprawa ale jeśli nie? Jakby wyboru nie masz. I o ten brak wyboru tu chodzi. Bawisz się świetnie? Super. Jeśli nie - męczysz się strasznie.
Postaw sobie pytanie: czy nadal bawisz się świetnie, kiedy wiesz, że ktoś ma już po kokardę twojej imprezy i życzy ci "wyszstkiego najlepszego"? Jeżeli tak - nie ma co dyskutować dalej.
_________________ (C)
modliszka totalny rekordzista AI - Artificial Intelligence
Dołączyła: 10 Kwi 2005 Posty: 5116
Wysłany: Sob 17 Gru, 2005
A mi wczoraj sąsiedzi baletowali przy min. folku...Cóż, idzie przeżyć Gorzej jest jak do tego zaczyna towarzystwo śpiewać w hurze ...Pomimo zamknięcia wszystkich okien i tak TV nie dało się w spokoju obejrzeć Nie dzwoniłam na żadną policje, nie uspokajałam, bo wiem że takie imprezy nie mają miejsca każdego weekendu. Wypiłam piwko, oceniając ich zdolności wokalne, po czym zasnęłam jak suseł
_________________ "zanim język puścisz w taniec
nałóż na mordę kaganiec..."
!!!NEMESIS!!! totalny rekordzista Say my name bitch!
nie uwazam zołziu na etacie abym w czymkolwiek przesadzil... a jaka jest woja propozycja na miejsce dogodne do 18... wez pod uwage, ze w czasam (a bylo to pare lat nazad) ludzie podobnie jak dzisiaj nie dysponowali sporym zasobem pienieznym i najdogodniej bylo zrobic impreze w swoim domu (nie kazdego stac na szalenstwa w stylu - wynajme lokal, a co mi tam)...
przyklad z fanami polskiego folka... coz, badzmy tolerancyjni , jesli ja np. lubie muzyke japonska , co dla kogos moze byc jednym wielkim wycio-belkotem , nie mam prawa czepiac sie, ze ktos oberkuje nad moja glowa; sa gusta i gusciki, kazdy ma prawo wolnego wyboru (muzyki tez); a ze mnie to moze akurat nie podpasowac, nie znaczy, ze bede siegal po sluchawke i wzywal gliniarzy...
byla kiedys fajna bajeczka z koncowka "wolnoc tomku w swoim domku"
a na powaznie, spierac sie w tym temacie mozna naprawde dlugo i namietnie. tak samo mamy prawo do imprez we wlasnych domach, jak i do ciszy i spokoju, wiec nigdy tutaj nie dojdziemy do porozumienia...
na haslo: chcesz sie bawic, to jedz do miasta do lokalu, odpowiedziec mozna "chcesz sie wyspac, to jedz i wynajmij sobie pokoj w hotelu" i na odwrot
dlatego mysle, ze temat ten nalezy jak najszybciej zakonczyc i np. umowic sie na piwo
_________________ Gość drop your pants!!! Resistance is futile >:]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum